Seria · Porównania

Podróż w trakcie a droga artysty: czy jest jeszcze miejsce dla malarza-człowieka?

Model AI generuje obraz w dwadzieścia sekund, co zajęłoby malarzowi tygodnie. W związku z tym nasuwa się pokusa, aby stwierdzić, że malowanie ręczne nie ma już sensu. Ale ten wniosek myli dwie bardzo różne rzeczy: tworzenie obrazu i przeżywanie doświadczenia jego tworzenia.

Długa lektura · Ścieżką Twojego artysty

W połowie podróżyMalowanieSztuczna inteligencja i sztukaproces twórczywartość ludzkaŚcieżka artysty
MIDJOURNEY kontra PAINT Czy jest miejsce dla malarza-człowieka? Tak

Tak, jest jeszcze miejsce dla malarza-człowieka w porównaniu z W połowie podróży i inną generatywną sztuczną inteligencją. Wartość ręcznego malowania nie polega na uzyskaniu obrazu – który jest teraz natychmiastowy – ale na doświadczeniu jego tworzenia: uwagi, ciała, czasu i osobistego odkrycia, którego nie doświadczy żadna maszyna. Jak przypomina podejście Julii Cameron, tworzenie to przede wszystkim sposób na bycie żywym i obecnym, a nie na wytwarzanie przedmiotów. Dlatego praktyka manualna nie konkuruje z AI: należy do innej kategorii.

Postrzegane zagrożenie

Pojawienie się generatorów obrazów, takich jak W połowie podróży, wywołało mieszaninę fascynacji i niepokoju u wielu artystów wizualnych. W ciągu kilku sekund każdy, wpisując kilka słów, otrzyma szczegółową ilustrację, pozorny portret olejny lub niemożliwy krajobraz. W obliczu tej szybkości lata praktyki rysunkowej nagle wydają się przestarzałe, niemal absurdalne. Jeśli rynek nagradza wynik, a wynik nie wymaga już zręczności manualnej, po co kontynuować?

Pytanie boli, bo miesza w sobie dwie obawy: ekonomiczną (czy uda mi się z tego wyżyć?) i egzystencjalną (czy to, co robię, ma sens?). To pierwsze jest realne i uzasadnione, a świat sztuki będzie musiał na nowo wynegocjować sposób wynagradzania pracy twórczej. Natomiast drugie, egzystencjalne, opiera się na nieporozumieniu, które należy rozwiać.

Mylenie obiektu z doświadczeniem

AI produkuje obiekty: obrazy, pliki, wyniki. To, czego nie produkuje, jest doświadczenie tworzenia. Kiedy malarz spędza popołudnie mieszając kolory, poprawiając linię i odkrywając, że obraz pyta o coś, czego nie planował, osoba ta doświadcza czegoś, czego ostateczny obraz ledwo odzwierciedla. Malowanie to pozostała część procesu; proces jest sztuką.

The Artist's Way nieustannie podkreśla tę kwestię: tworzenie to nie wytwarzanie produktów, to sposób na zamieszkiwanie świata z większą uwagą i większą obecnością. Z tej perspektywy to, czy maszyna generuje lepsze obrazy, jest dla malarza tak samo nieistotne, jak to, czy buldożer kopie szybciej niż ogrodnik cieszący się swoim ogrodem. Ogrodnik nie kopie, aby poruszyć ziemię: kopie, ponieważ zmienia to jego życie.

Co potrafi tylko ludzkie ciało

Malarstwo to czynność głęboko cielesna. Ręka, która uczy się panować nad pędzlem, oko, które zaczyna dostrzegać niuanse, których wcześniej nie rozróżniało, cierpliwość ćwiczona warstwa po warstwie: wszystko to dzieje się w ciele i przemienia osobę, która nim żyje. Tej nauki nie da się przenieść na maszynę ani zastąpić nią, bo jej beneficjentem jest sam artysta, a nie widz.

Istnieje również rodzaj wiedzy, który pojawia się jedynie poprzez działanie. Malując z życia, uczymy się naprawdę patrzeć na twarz, światło, cień. To uważne widzenie wpływa na resztę życia. Kto deleguje obraz algorytmowi, ten otrzymuje obraz, lecz traci zdolność widzenia. A to widzenie, a nie obraz, czyni artystę.

Łącz, nie poddając się

Nic z tego nie wymaga od nas odrzucenia sztucznej inteligencji. Wielu artystów używa go dziś jako narzędzia badawczego: do generowania odniesień, testowania kompozycji lub szkicowania pomysłów przed przeniesieniem ich na płótno. Używana w ten sposób sztuczna inteligencja jest błyskawicznym szkicownikiem, a nie substytutem pracy. Problem pojawia się tylko wtedy, gdy komfort generowania całkowicie zastępuje nawyk tworzenia własnymi rękami.

Kluczem jest zadać sobie pytanie, dlaczego malujesz. Jeśli malujesz wyłącznie po to, by sprzedać obrazy, sztuczna inteligencja stanowi prawdziwą konkurencję i będziesz musiał zmienić pozycję. Ale jeśli malujesz także – albo przede wszystkim – bo akt porządkuje Twój umysł, łączy Cię ze światem i sprawia, że ​​czujesz, że żyjesz, to nie ma mowy o konkurencji: maszyna nie może zabrać czegoś, co istnieje tylko wtedy, gdy to robisz. Na tym właśnie polega metoda Julii Cameron, która pomaga w powrocie do zdrowia.

Precedens historyczny: fotografia i malarstwo

Ta debata nie jest nowa. Kiedy w XIX wieku fotografia stała się popularna, wielu ogłosiło śmierć malarstwa: po co malować portret, skoro aparat uchwyci go błyskawicznie i dokładnie? A jednak obraz nie umarł; został zwolniony. Nie musząc już dokumentować rzeczywistości, malarze badali światło, emocje i abstrakcję, dając początek impresjonizmowi i niemal całej sztuce współczesnej.

Generatywna sztuczna inteligencja może wywołać podobną zmianę. Jeśli maszyna ma wytwarzać technicznie doskonałe obrazy, być może popchnie ludzkich artystów w stronę tego, czego maszyna nie ma: intencji, biografii, ryzyka, znaczenia. Historia podpowiada, że ​​nowe narzędzia nie eliminują twórców, lecz zmuszają ich do ponownego zadania sobie pytania, co jest istotne w ich rzemiośle. To pytanie, niewygodne, ale płodne, to czysta Droga Artysty.

Malarstwo jako praktyka, a nie jako produkt

Metoda Julii Cameron proponuje odzyskiwanie działań twórczych dla przyjemności i transformacji, jakie one wywołują, a nie dla ich wykonania. Malarstwo należy bezpośrednio do tej kategorii. Nie musisz być dobry, sprzedawać, wystawiać: wystarczy, że akt zaprowadzi Cię do środka i zwróci Twoją uwagę na teraźniejszość. Od tego momentu porównanie z W połowie podróży traci wszelkie znaczenie, ponieważ nawet nie gra się w tę samą grę.

Jeśli dawno nie malowałeś ze strachu, że nie będziesz na bieżąco – a teraz w dodatku z powodu cienia AI – rozważ powrót bez żadnych pretensji. Kup tanie akwarele i maluj źle, jak ktoś, kto pisze brzydkie poranne strony. Celem nie jest namalowanie godnego podziwu obrazu, ale odkrycie na nowo przyjemności tworzenia rękami. Ten smak jest Twój, nie można go przenieść i żadna maszyna nie może go za Ciebie wygenerować.

O co warto sobie zadać, zanim się poddasz

Jeśli sztuczna inteligencja sprawiła, że zwątpiłeś w swoje powołanie, poświęć chwilę na oddzielenie pytań, które wiążą się z tą wątpliwością. Czy jesteś sfrustrowany, bo boisz się, że nie będziesz w stanie sprzedać swojej pracy, czy też dlatego, że w głębi duszy przestałeś cieszyć się tym procesem? Czy porównujesz swoją pracę z wygenerowanymi obrazami, bo zależy Ci na efekcie, czy może zapomniałeś, po co zacząłeś tworzyć? Na te pytania nie ma szybkich odpowiedzi, ale ich zadanie już zmienia problem.

W wielu przypadkach zniechęcenie do sztucznej inteligencji jest tak naprawdę starą przeszkodą, którą technologia dopiero odkryła. Strach przed oceną, perfekcjonizm, poczucie, że nie jestem wystarczający: to wszystko istniało przed W połowie podróży i będzie nadal istnieć po. Praca nad tymi korzeniami – a to właśnie proponuje Ścieżka Artysty – zwykle przywraca chęć tworzenia silniej niż jakikolwiek spór o maszyny. Narzędzie nie zadecyduje, czy nadal jesteś artystą; Zdecydujesz z miejsca znacznie głębszego niż rynek.

Często zadawane pytania

Czy ma sens dalsze malowanie, jeśli W połowie podróży generuje obrazy w ciągu kilku sekund?

Tak. Wartość malarstwa nie polega na uzyskaniu obrazu, ale na doświadczeniu jego tworzenia: uwadze, ciele, czasie i odkryciu, którego nie doświadczy za Ciebie żadna maszyna. Malowanie cię zmienia, niezależnie od tego, czy sztuczna inteligencja czyni to lepszym, czy nie.

Czy sztuczna inteligencja pozbawi pracy artystów wizualnych?

Strach ekonomiczny jest uzasadniony i rynek będzie musiał renegocjować sposób wynagradzania pracy twórczej. Ale to różni się od znaczenia malarstwa: kto maluje także ze względu na to, jak go to zmienia, ma teren, którego maszyna nie może dotknąć.

Co daje malowanie ręczne, czego nie może zapewnić sztuczna inteligencja?

Nauka cielesna i spostrzegawcza: ręka sterująca pędzlem, oko uczące się dostrzegać niuanse, cierpliwość warstwa po warstwie. To „uważne widzenie” wpływa na resztę życia i to właśnie czyni artystę, a nie ostateczny obraz.

Czy mogę używać W połowie podróży jako narzędzia bez przerywania malowania?

Tak. Wielu artystów używa go jako bardzo szybkiego szkicownika: do referencji, komponowania lub szkicowania przed płótnem. Problem pojawia się dopiero wtedy, gdy komfort generowania całkowicie zastępuje nawyk tworzenia własnymi rękami.

Dlaczego Ścieżka Artysty jest nadal przydatna przeciwko sztucznej inteligencji?

Bo pamiętajcie, że tworzenie to nie tworzenie przedmiotów, ale sposób bycia żywym i obecnym. Z tego wynika, że ​​to, czy maszyna produkuje lepsze obrazy, nie ma znaczenia dla znaczenia Twojej praktyki.

Muszę zadać sobie pytanie, dlaczego maluję?

Tak, to jest kluczowe pytanie. Jeśli malujesz tylko po to, by sprzedawać obrazy, sztuczna inteligencja jest prawdziwą konkurencją. Jeśli malujesz także dlatego, że porządkuje to twój umysł i sprawia, że ​​czujesz, że żyjesz, nie ma konkurencji: nikt nie może zabrać czegoś, co istnieje tylko wtedy, gdy to robisz.

Maluj, ponieważ Cię zmienia, a nie dlatego, że konkuruje

Sztuka, którą tworzysz, zmienia cię, niezależnie od tego, czy maszyna ją ulepszy. Odzyskiwanie tej praktyki jest sercem metody Julii Cameron. Ścieżka artysty to bezpłatny, 12-tygodniowy przewodnik po ponownym tworzeniu własnymi rękami, niezależnie od tego, jakie możliwości mają maszyny.

Zacznij za darmo →

Źródła

Artykuł stanowi refleksję nad znaczeniem praktyki artystycznej w obliczu AI; Nie porusza kwestii prawnych i praw autorskich generowanych obrazów, które stanowią odrębną dyskusję.