Charles Bukowskiego (1920-1994) kultywował wizerunek pisarza chaotycznego i pijanego, choć w rzeczywistości pisał z ogromną dyscypliną, niemal codziennie przez dziesięciolecia. Twoja sprawa demontuje mit chaotycznego artysty i potwierdza tezę Julii Cameron: pracą nie jest inspiracja i nieporządek, ale ciągła praktyka. Poranne strony działają właśnie dlatego, że zamieniają tę konsekwencję w nawyk.
Postać, która zjadła pisarza
Charles Bukowskiego urodził się w Niemczech w 1920 roku i dorastał w Los Angeles. Przez większą część swojego dorosłego życia pracował na niskopłatnych stanowiskach (najbardziej znana była przez ponad dekadę na poczcie), pisząc wiersze i opowiadania, których prawie nikt nie czytał. Jego wielka kolej przyszła późno: o godz 49 lat– zaproponował mu redaktor Black Sparrow Press, John Martin 100 dolarów miesięcznie na całe życie żebym rzucił pracę i zaczął pisać na pełen etat. Bukowskiego zgodził się, zostawił maile i po kilku tygodniach napisał swoją pierwszą powieść, Listonosz (Poczta).
Odtąd zbudował – i oni go zbudowali – postać: brudnego starca, pijaka w barze, poety brudu i rozczarowania. Jest to obraz tak potężny, że połknął prawdziwego pisarza. Dziś wielu młodych ludzi, którzy ledwo go czytali, „wie”, że Bukowskiego był chaotycznym geniuszem, który pisał bez wysiłku po pijanemu. A pomysł ten jest niemal całkowicie fałszywy i niebezpieczny.
Prawda: zaciekła dyscyplina
To, co ujawniają liczby, jest zaprzeczeniem mitu. Bukowskiego pozostawił po śmierci ogromny dorobek: tysiące wierszy, setki opowiadań, sześć powieści. Produkcja ta nie powstaje z chaosu. Wychodzi z siedzenia noc w noc przy maszynie do pisania, przez dziesięciolecia, z konsekwencją, jakiej nie osiąga większość „poważnych” pisarzy.
Jego dojrzały tryb życia był bardzo jasny: wieczorami muzyka klasyczna w radiu, maszyna do pisania i godziny pracy. Tak, czasami z winem. Ale silnik nie był winem: nim był nawyk codziennego prezentowania się na stronie. Sam Bukowskiego wyrażał to na tysiąc sposobów w swoich tekstach: pisanie nie było dla niego muzą, która przyszła, ale raczej czymś, co robił, bo nie wiedział, jak robić cokolwiek innego, jak oddychać lub jak iść do pracy.
„Nie próbuj tego. Nie czekaj, aż samo wyjdzie. Jeśli nie wyjdzie z wnętrza bez ciebie na siłę, nie rób tego. Ale kiedy nadejdzie czas, zrób to i nie przestawaj”.
Charles Bukowskiego, parafrazując swój wiersz „więc chcesz zostać pisarzem?”Dlaczego mit o chaotycznym artyście jest pułapką
Najlepiej powiedzieć to wyraźnie, bo wielu kreatywnym osobom to szkodzi: Pomysł, że nieporządek, alkohol i cierpienie tworzą sztukę, jest romantycznym kłamstwem. Bukowskiego mimo dyscypliny nie pisał; napisała dzięki niej. Alkohol nie był jego talentem: w dużej mierze była to jego choroba. Romantyzować to znaczy mylić hałas postaci z prawdziwą maszynerią dzieła.
Julii Cameron wie o tym z pierwszej ręki. przed napisaniem Droga artysty, ona sama przeszła alkoholizm i powrót do zdrowia. Właśnie to jest jednym z głównych wniosków jego metody Kreatywność nie potrzebuje chaosu ani substancji; potrzebuje struktury, troski i konsekwencji. Wielu artystów pije lub ulega samozniszczeniu nie dlatego, że napędza to ich sztukę, ale dlatego, że nikt ich nie nauczył, jak podtrzymywać tę praktykę w zdrowy sposób. Cameron napisał swoją książkę po części jako antidotum na tę ideę. Mówimy to w ten artykuł o jego trzeźwości.
Kac poranne strony? Tak i to jest klucz
Oto punkt, który łączy Bukowskiegoego z Twoją praktyką. Na prowokacyjne pytanie „czy możesz pisać poranne strony, kiedy masz kaca, jesteś zmęczony, w złym nastroju, w bałaganie?” – istnieje odpowiedź, która zmienia wszystko: tak, i faktycznie jest to dokładnie na te dni, dla których zostały wymyślone.
Poranne strony nie są nagrodą, którą zdobywasz, gdy jesteś w formie. Są praktyką, którą wykonujesz przede wszystkim kiedy cię nie ma. Cameron upiera się, że są pisane codziennie: dzień dobry i dzień na kaca, dzień natchniony i dzień szary, dzień świąteczny i dzień żałoby. Piękno tej metody polega na tym, że: uczy cię tworzyć ze stanu, w którym się znajdujesz, a nie ze stanu idealnego, który prawie nigdy nie nadchodzi.
Bukowskiego rozumiał to na swój prostacki sposób. Nie czekałem, aż wyzdrowieję, żeby pisać; Napisałem bez względu na wszystko. Jeśli usuniesz alkohol z mitu – co musisz zrobić – pozostanie czysta i przydatna lekcja: Pojawia się na stronie każdego dnia, bez względu na to, jak się czujesz, a reszta układa się na swoim miejscu..
Lekcja bez charakteru
Gdybyśmy mogli uratować Bukowskiegoego z jego własnej karykatury, jego rada dotycząca Twojej ścieżki artystycznej byłaby uderzająco podobna do rady Camerona: nie czekaj na inspirację, nie konstruuj romantycznej tożsamości „udręczonego artysty”, nie wierz, że aby tworzyć, musisz cierpieć lub niszczyć siebie. Po prostu usiądź i napisz. Dzisiaj. I jutro. I przeszłość.
Różnica polega na tym, że Cameron oferuje również narzędzia, dzięki którym możesz to zrobić w zrównoważony i zdrowy sposób: dwunastotygodniowa struktura, oddzielenie tworzenia od oceniania, opieka nad wewnętrznym artystą. Bukowskiego miał wytrwałość, ale brakowało mu ostrożności. Możesz zatrzymać oba.
Jak zastosować prawdziwą lekcję Bukowskiegoego
- Napisz o swoich najgorszych dniach. Nie czekaj, aby być świeżym i zainspirowanym. Poranne strony szarego dnia są warte tyle samo lub więcej niż strony jasnego dnia.
- Uważaj na mit udręczonego artysty. Cierpienie to nie talent. To, co owocuje pracą, to wytrwałość, a nie chaos.
- Trzymaj się konsystencji, a nie butelki. Siłą napędową Bukowskiegoego było codzienne stawanie przed maszyną. To jest powtarzalne i zdrowe; reszta nie.
Uwaga: Jeśli czujesz, że alkohol lub inna substancja wpływa na Twoje życie, rozmowa ze specjalistą jest jedną z najbardziej kreatywnych i odważnych rzeczy, jakie możesz zrobić. Dbanie o siebie jest podstawą każdej trwałej praktyki artystycznej.