La prawo wibracyjne To drugie prawo hermetyki: nic nie jest nieruchome, wszystko wibruje z określoną częstotliwością. W odniesieniu do kreatywności emocje są częstotliwościami, które przenikają do pracy: strach zawęża się, a spokój rozszerza. Nie chodzi o tworzenie tylko z radości, ale o rozpoznanie, z jakiej częstotliwości pracujesz i umiejętność jej modulowania poprzez praktykę.
Druga z hermetycznych zasad Kybalion Być może jest to najłatwiejsze do zaakceptowania dla współczesnego umysłu, ponieważ fizyka, mimo że tego nie zamierzała, udowodniła, że ma rację. „Nic nie stoi w miejscu, wszystko się porusza, wszystko wibruje”. W roku 1908, kiedy książka została opublikowana, brzmiało to jak mistycyzm. Dziś wiemy, że materia to energia w ruchu, dźwięk i światło to wibracje, że nawet najbardziej trwałe zbudowane są z cząstek, które nigdy nie przestają się trząść. Dosłowna część prawa jest w pewnym sensie nauką.
Tam, gdzie Kybalion dokonuje skoku, którego nie można wykazać – i należy to powiedzieć uczciwie – polega na rozszerzeniu tej idei na stany mentalne i emocjonalne: każdy nastrój, jak mówi, ma swoją własną częstotliwość wibracji i może być dowolnie zwiększany lub obniżany poprzez uwagę. Jako stwierdzenie fizyczne jest to metafora. Ale jako praktyczne narzędzie dla artysty jest niezwykle przydatne. Ponieważ stawia na coś, co każdy wierzący zna z doświadczenia: Stan emocjonalny, w jakim pracujesz, radykalnie zmienia to, co wychodzi.
Emocja jako częstotliwość pracy
Pomyśl o tekstach, które piszesz ze strachu i tych, które piszesz ze spokoju. Różnią się nie tylko treścią; Różnią się konsystencją. Wąski niepokój. Kiedy masz częstotliwość strachu, uwaga się kurczy, wyzwala się samokrytyka, skojarzenia idei stają się słabe i defensywne. Udokumentowała to współczesna psychologia: intensywne negatywne emocje aktywują skupiony i sztywny sposób myślenia, natomiast stany spokoju i ciekawości poszerzają zdolność skojarzeń, która jest surowcem kreatywności.
Nie oznacza to – i należy to podkreślić – że w dobro można wierzyć jedynie na podstawie szczęścia. Byłoby to fałszywe uproszczenie i trochę okrutne. Zrodziło się wiele wspaniałej sztuki ból, żal i wściekłość. Blues, żałoba zamieniła się w powieść, obraz namalowany z desperacji. Prawo wibracji nie mówi: „zawsze wibruj wysoko”. Mówi coś bardziej subtelnego: ta emocja to częstotliwość, z której pracujesz, a wiedza o niej pozwala ci z niej korzystać, zamiast wpadać w pułapkę. Utwórz o ból różni się od tworzenia utonął w tym.
Nie chodzi o to, żeby zawsze być na szczycie. Chodzi o to, aby wiedzieć, z jakiej częstotliwości tworzysz, i móc ją zmienić, kiedy Ci odpowiada.
Ścieżka Twojego artysty„Napełnij studnię”: wersja Camerona
Julii Cameron nie mówi o wibracjach, ale ma obraz, który pełni dokładnie tę samą funkcję: studnia kreatywna. Dla Camerona w każdym artyście istnieje skarbnica obrazów, dźwięków, wrażeń i doświadczeń, z których twórczość czerpie swój materiał. Kiedy produkujesz bez przerwy i niczego nie uzupełniasz, studnia się opróżnia. Praca staje się wymuszona, powtarzalna, mechaniczna. W kategoriach wibracyjnych: twoja częstotliwość spada, ponieważ nie pojawia się nic, co mogłoby ją podnieść.
Rozwiązanie Camerona jest takie naładować studnię celowo i po to wymyślił spotkanie z artystą: cotygodniowy samotny wypad, aby wystawić się na piękno, nowość i stymulację. Wizyta w galerii, spacer po nowej dzielnicy, koncert, sklep z tkaninami, cokolwiek napawa zmysłami. W świetle prawa wibracji spotkanie z artystą jest ćwiczeniem mającym na celu świadome podniesienie częstotliwości: narażasz się na bodźce o „wysokiej wibracji”, aby uzupełnić materiał, z którego rodzi się dzieło.
The poranne strony Działają odwrotnie i są tak samo potrzebne: drenują niskie częstotliwości. Zapisując codziennie rano swoje skargi, lęki, obsesje, oczekujące sprawy, pobierasz pliki, które w przeciwnym razie wibrowałyby w tle przez cały dzień, zanieczyszczając Twoją pracę. Dlatego wiele osób zauważa, że po napisaniu stron ich nastrój nieco się poprawia: wydobyli z wnętrza to, co obniżało ich częstotliwość.
Crazymakers jako spadek częstotliwości
Jest rozdział Drogi artysty, który bardzo bezpośrednio łączy się z tym prawem: ten szaleńcy, ci ludzie, którzy generują wokół ciebie chaos, dramat i kryzys i którzy zużywają energię potrzebną do tworzenia. W języku wibracyjnym są to ludzie, którzy obniżają Twoją częstotliwość. Nie dlatego, że są złe, ale dlatego, że ich sposób funkcjonowania wciąga w stany niepokoju, poczucia winy i reaktywności, które nie dają się pogodzić ze spokojną pracą twórczą.
Cameron wyraża się bardzo jasno: ochrona przed szaleńcami to nie egoizm, to kreatywna higiena. Zwiększanie częstotliwości nie polega tylko na dodawaniu dobrych bodźców; Polega także na usunięciu tego, co Cię drenuje. Studnia nie napełnia się, jeśli przecieka. Jest to najtrudniejsza do zastosowania część prawa wibracji, ponieważ często wiąże się z wyznaczaniem ograniczeń bliskim osobom. Ale bez tego filtrowania sobotnie spotkanie z artystą wyparowuje w poniedziałek.
Co robić w dni o niskiej częstotliwości
Zachowaj praktykę, porzuć żądanie
Błędem w przypadku złych dni jest całkowite zaprzestanie tworzenia lub żądanie najlepszej pracy. Obie rzeczy zawodzą. Rozwiązanie Camerona: ogranicz praktykę do minimum – stron i codziennego czasu – nie oczekując rezultatów. Pisanie po kryzysie rozładowuje kryzys. Ale wymagające wyjście, które wymaga najwyższej częstotliwości, zachowaj na czas, gdy odzyskasz trochę wzrostu. Oddziel praktykę od występu.
Zmieniaj częstotliwość ciałem, a nie głową
Nie możesz wymyślić wyjścia z niskiej częstotliwości; Myśl jest zainfekowana przez państwo. Działanie polega na wejściu poprzez ciało i zmysły: chodzić, muzyka, która podnosi na duchu, wystarczająca ilość snu, naturalne światło, przyjemna konsystencja, gotowanie. Częstotliwość moduluje się z zewnątrz łatwiej niż na odwrót. Randka z artystą działa, bo jest zmysłowa, a nie mentalna.
Audytuj swoje wycieki
Raz w tygodniu zadaj sobie pytanie, co obniżyło Twoją częstotliwość, a co ją podniosło. Ludzie, treści, zwyczaje, miejsca. Nie po to, żeby Cię osądzać, ale żeby poznać Twoją mapę energetyczną. Z biegiem czasu zobaczysz wyraźne schematy: pewne konta, pewne rozmowy, pewna konsumpcja systematycznie Cię wyczerpują. Usunięcie ich jest równie ważne, jak dodanie nowych bodźców. Pełna, nieszczelna studnia nadal się opróżnia.
Prawo wibracji pozbawione ezoterycznego opakowania pozostawia praktyczne i sprawdzalne przesłanie: Twój stan wewnętrzny nie jest ustalony i nie jest obcy Twojej pracy. Można go modulować, filtruje to, co tworzysz, a codzienna praktyka jest najbardziej niezawodnym narzędziem do zarządzania tym. Nie po to, by narzucać fałszywy optymizm, ale żeby nie dać się złapać w pułapkę częstotliwości, które zawężają wzrok. Metoda dwunastotygodniowa jest w tym sensie tunerem: każdego ranka wyczerpujesz energię, co tydzień ładujesz ją i stopniowo Twoja częstotliwość podstawowa rośnie bez konieczności walki z nią.