Chrześcijańska modlitwa i poranne strony mogą się uzupełniać, a nie zastępować. Modlitwa jest dialogiem z Bogiem; poranne strony są uczciwym wysypiskiem własnego umysłu. Wielu chrześcijan integruje je, nakazując najpierw opróżnienie stronic, a następnie modlitwę do wysłuchania, bez zastąpienia jednej drugiej.
Jaka jest każda praktyka, bez zamieszania
Modlitwa chrześcijańska w jej wielu formach – wokalnej, medytacyjnej, kontemplacyjnej – jest w istocie relacją: dusza zwraca się do Boga i przygotowuje się do Jego słuchania. Ma jasny kierunek, Ty po drugiej stronie. Tradycja kultywowana jest od dwóch tysiącleci, począwszy od Psalmów po św lectio divina i modlitwa serca.
The poranne strony Julii Cameron to coś innego: trzy strony napisane odręcznie po przebudzeniu, bez cenzury, na których wylewasz wszystko, co ci przyjdzie do głowy. Nie mają wyraźnego odbiorcy; Są one opróżnianiem umysłu, aby go oczyścić. Cameron jednak przypisuje im aspekt duchowy: dla niej takie pisanie jest także formą modlitwy.
Zrozumienie różnicy pozwala uniknąć błędu polegającego na traktowaniu ich jak rywali. Patrzymy na Boga; drugi patrzy do wewnątrz, aby to zorganizować. Dalekie od rywalizacji, właśnie ta różnica w kierunku sprawia, że można je łączyć.
Gdzie są podobne, a gdzie się pokrywają
Należy rozpoznać rzeczywiste obszary pokrywania się. Obydwa ćwiczenia najlepiej wykonywać rano, w ciszy i samotności. Obydwoje kultywują uczciwość: w autentycznej modlitwie nie udaje się przed Bogiem, a na porannych stronach nie udaje się przed samym sobą. Obydwa tworzą przestrzeń ciszy przed rozpoczęciem dnia.
Sam Cameron nazywa te strony „medytacją”, a nawet świecką „modlitwą”. W zależności od przypadku wierzącemu język ten może być znajomy lub niewygodny. Rozsądnie jest nie narzucać równoważności: kartki nie są sakramentem i nie udają, że nim są, ale mogą przygotować serce na modlitwę.
W rzeczywistości wielu chrześcijan opisuje, że wylanie najpierw na kartki swoich zmartwień pozwala im później modlić się z większą uwagą. Trudno słuchać Boga z głową pełną list i niepokojów. Poranne strony wymiatają ten hałas; Modlitwa następnie wypełnia czystą ciszę.
Jak je zintegrować tego samego ranka
Porządek, który sprawdza się u wielu: najpierw poranne strony, potem modlitwa. Piszesz, żeby się opróżnić, uwalniasz zmartwienia, urazy, listy oczekujących na papierze. Kiedy twój umysł będzie czysty, przygotuj się do modlitwy w spokojniejszym i dostępnym miejscu.
Inni wolą wyraźnie oddzielić momenty: strony po przebudzeniu i późniejszą modlitwę, czy w kaplicy, czy z liturgią godzin. Nie ma jednej formuły ani reguły kanonicznej; To zależy od twojego życia duchowego i harmonogramu. Ważne jest, aby każda praktyka zachowała swoją tożsamość.
Pośrednią praktyką, którą niektórzy przyjmują, jest przekształcanie części stron w pisemną modlitwę, wyraźnie zwracającą się do Boga na papierze. Jest to uzasadnione, jednak nie należy mylić tej pisanej modlitwy z klasycznymi porannymi stronicami, które z założenia są opróżnieniem bez adresata. Jeśli chcesz, zarezerwuj notatnik na każdą rzecz.
Dla kogo może to być problematyczne
Bądźmy szczerzy: nie każdemu pasuje to samo. Niektórych wierzących może niepokoić język „New Age”, który czasami otacza metodę Camerona i zawiera odniesienia do rozproszonej twórczej energii. Najlepiej trzymać się narzędzia – porannego pisania – i odłożyć na bok ramy filozoficzne, jeśli nie rezonują one z twoją wiarą.
Napięcie może również wystąpić, jeśli poranne strony wypierają modlitwę z powodu braku czasu. Narzędzie jest cenne, ale dla chrześcijanina nie powinno zastępować spotkania z Bogiem. Hierarchia ma znaczenie: strony służą życiu wewnętrznemu, a nie go zastępują.
Wreszcie ci, którzy korzystają ze stron jedynie po to, by rozmyślać nad skargami, nie otwierając się później na słuchanie, mogą pozostać niespełnieni. Tam modlitwa zapewnia to, czego nie dają strony: wymiar relacji, poddania się i łaski. Dlatego właściwie rozumiane, potrzebują siebie nawzajem mniej jako substytutów, a bardziej jako sojuszników. Metoda łączy się także z innymi poglądami, np Droga artysty i religia katolicka.
Zeznania Camerona
Julii Cameron otwarcie mówi w swojej twórczości o Bogu, choć z szerokiej i niedogmatycznej duchowości. Dla niej kreatywność jest darem, a twórca tworząc, uczestniczy w czymś większym niż on sam. Wizja ta nie jest obca chrześcijańskiej teologii stworzenia, która widzi w człowieku obraz Stwórcy.
Oznacza to, że chrześcijanin nie musi czuć się na wrogim terytorium. Podstawowa intuicja – że tworzenie jest świętym aktem i że poranna cisza otwiera duszę – jest doskonale zgodna z życiem wiary. Po prostu czytaj Camerona z rozeznaniem, biorąc to, co odżywia i pozostawiając to, co nie.
Jeśli porusza Cię to skrzyżowanie wiary i kreatywności, bezpłatny dwunastotygodniowy kurs oferuje strukturę wypróbowywania porannych stron bez porzucania modlitwy. Wielu wierzących przeszło przez to i wyszło ze swoim życiem duchowym wzmocnionym, a nie osłabionym.
Chrześcijańska tradycja pisania dla Boga
Może to zaskoczyć niektórych wierzących, ale pisma duchowe mają w chrześcijaństwie wielowiekową historię. Psalmy są w dużej mierze szczerym wylaniem duszy przed Bogiem: jest w nich pochwała, ale i narzekanie, strach, złość i zamęt, wyrażone bez cenzury. W tym sensie surowy zapis porannych stron ma starożytne echo.
Mistycy i święci prowadzili duchowe pamiętniki, w których zapisywali swoje wewnętrzne zmagania, pocieszenia i oschłość. Święta Teresa z Ávili czy św. Ignacy Loyola pozostawili pisemny rachunek swojego życia wewnętrznego. Pisanie, aby poznać siebie i stamtąd otworzyć się na Boga, nie jest nowością New Age: jest to praktyka głęboko zakorzeniona w duchowości chrześcijańskiej.
W tym świetle poranne strony można włączyć do życia wiary jako współczesną formę wewnętrznego rachunku sumienia. Nie zastępują Psalmów ani liturgii, ale mogą przygotować grunt. Kto uczciwie pisze o swoich nędzach i pragnieniach, przychodzi na modlitwę bardziej nagi, a przez to bardziej dostępny. Jest to jeden z wielu sposobów kreatywność i duchowość przeplatają się.