Tak, możesz go mieć twórczy wymiar duchowy bez religii. Świeckie modlitwy, mantry i afirmacje nie są adresowane do bóstwa: służą one powstrzymaniu pośpiechu, uwolnieniu od samożądań i zadeklarowaniu zamiaru przed stworzeniem. Funkcjonują jako rytuały, które reorientują uwagę i otwierają otwartość, nie prosząc Cię o wiarę w jakikolwiek dogmat.
Istnieje powszechne nieporozumienie wokół metody Julii Cameron. Ponieważ The Artist's Way często używa tego słowa Bóg, wielu ateistów i agnostyków odrzuca ją z miejsca, myśląc, że jest to książka religijna udająca podręcznik twórczy. Jest to błędne odczytanie i sama Cameron to przewidziała. Na pierwszych stronach wyjaśnia, że każdy czytelnik może zastąpić „Boga” tym, co ma dla niego znaczenie: naturą, przepływem, dobrym porządkiem rzeczy, twórczą energią. Proponuje nawet czysto funkcjonalne tłumaczenie akronimu BÓG: Dobry uporządkowany kierunek, „dobry, uporządkowany kierunek”.
To znaczy: duchowość Camerona jest bezwyznaniowa. Wskazuje na coś, co wielu niereligijnych artystów doskonale rozpoznaje: poczucie, że kiedy naprawdę wierzysz, działa przez ciebie coś większego niż twoje małe, przestraszone ego. Nie ma potrzeby nazywać go Bogiem. Ale zaprzeczanie temu doświadczeniu z powodu dyskomfortu związanego ze słowem oznacza przegapienie treści. Ten artykuł jest przeznaczony dla tych, którzy chcą treści bez religijnego opakowania.
Co daje modlitwa, niezależnie od tego, do kogo jest skierowana?
Jeśli spojrzymy na modlitwę jako na ludzką praktykę – pomijając na chwilę to, czy po drugiej stronie jest ktoś, kto jej słucha – powoduje to trzy bardzo konkretne rzeczy. Zatrzymuje czynność. Zmień orientację uwagi. I zadeklaruj zamiar. Te trzy funkcje mają charakter psychologiczny, a nie teologiczny. Działają tak samo, niezależnie od tego, czy kierujesz je do boga, do natury, do swojego najgłębszego ja, czy do nikogo konkretnego. Gest zatrzymania, oddychania i cichego powiedzenia „obym dzisiaj mógł pracować bez strachu” wywiera wymierny wpływ na Twój stan psychiczny, niezależnie od tego, w co wierzysz.
Dlatego warto o tym rozmawiać modlitwy świeckie lub pogańskie: krótkie formuły wypowiadane przed stworzeniem, skierowane nie do bóstwa, ale do własnego wewnętrznego usposobienia. Nie są magią. Są progami. Wyznaczają przejście od codziennego hałasu do przestrzeni pracy. The Związek pomiędzy kreatywnością i duchowością żyje właśnie tutaj: w umiejętności potraktowania aktu tworzenia jako czegoś godnego małego rytuału wejścia.
Świecka modlitwa nie prosi nieba o nic. Prosi Cię, abyś się zatrzymał, pozbył się strachu i przypomniał sobie, dlaczego usiadłeś.
Ścieżka Twojego artystyŚwieckie modlitwy, aby zacząć tworzyć
To nie są święte formuły; Są to przykłady, które możesz dostosować do swoich. Ważny jest efekt, a nie dokładne słowa. Wypowiedz je cicho lub po prostu o nich pomyśl, zanim zasiądziesz do pracy:
- „Dzisiaj nie chcę zrobić tego idealnie. Chcę się pokazać i popracować”.
- „Niech porzucę osąd, póki wierzę, i odłożę to na później”.
- „Ufam, że materiał jest w środku; moim zadaniem jest go po prostu wypuścić”.
- „Dziękuję za ręce, czas i możliwość zrobienia tego”.
- „Niech służy pracy, a nie mojej potrzebie bycia podziwianym”.
Zauważ, że żaden z nich nikogo nie wzywa. Wszystkie one przeorientowują twoją uwagę: od doskonałości do obecności, od wyniku do procesu, od ego do pracy. Ta reorientacja sama w sobie jest efektem duchowym. Wdzięczność czwartego – dziękowanie, nawet jeśli nie wiesz komu – jest szczególnie potężna: liczne badania z zakresu psychologii pozytywnej łączą regularną praktykę wdzięczności z poprawą nastroju, a dla artysty oznacza to rozpoczęcie od bardziej otwartej częstotliwości.
Mantry i afirmacje: przekwalifikuj cenzora
Klasyczna mantra to sylaba lub fraza powtarzana w celu uspokojenia umysłu; Jej zachodnim krewnym jest afirmacja. W tym miejscu ważne jest, aby być szczerym w kwestii ich działania: stwierdzenie nie zmienia w magiczny sposób rzeczywistości, a obiecywanie, że będzie inaczej, jest sprzedażą dymu. To, co robi, i to nie jest małe, jest przerwać przemowę cenzor wewnętrzny, ten głos, który Cameron opisuje jako stałego krytyka, sabotującego wszelkie twórcze impulsy.
Cenzor przez cały dzień powtarza stwierdzenia typu „nie jesteś tego wart”, „to już zostało zrobione”, „za kogo się uważasz”. Wypowiedź twórcza to po prostu zdanie, które w tym samym miejscu zajmuje inne przesłanie: „Mam pozwolenie na tworzenie rzeczy niedoskonałych”, „Mój głos ma znaczenie, nawet jeśli drży”, „Mogę zacząć źle i poprawić”. Nie musisz im wierzyć dosłownie. Wystarczy, że zajmą kanał zmonopolizowany przez cenzurę. To przekwalifikowanie uwagi, a nie oszukiwanie samego siebie.
Cameron poświęca temu całe narzędzie: spisuje stwierdzenia, w które najtrudniej uwierzyć, bo tam zwykle kryje się najgłębsza rana twórcza. Jeśli stwierdzenie „Jestem prawdziwym artystą” powoduje natychmiastową odmowę, kiedy to piszesz, ten opór wskazuje ci dokładnie, gdzie masz pracować.
Spotkanie z artystą jako chodząca medytacja
Najgłębsza duchowa praktyka metody Camerona w niczym nie przypomina modlitwy i dlatego jest idealna dla tych, którzy odrzucają religię. The spotkanie z artystą — cotygodniowy samotny wypad, aby pobudzić twoją kreatywność — jest, jeśli jest wykonywany z pełną uwagą, prawdziwą chodzącą medytacją. Chodzenie bez telefonu komórkowegoprawdziwe patrzenie na witryny sklepowe, słuchanie dźwięków ulicy, zachwycanie się fakturą lub światłem: to jest obecność. A obecność jest sercem niemal każdej poważnej praktyki duchowej, niezależnie od tego, czy jest związana z religią, czy nie.
Wiele współczesnych tradycji świeckich – świecka uważność, filozofia stoicka, wędrówki kontemplacyjne – odkryło na nowo, że ciągłe zwracanie uwagi na to, czym jest, jest formą transcendencji dostępną dla każdego. Nie potrzebujesz świątyni ani wyznania wiary. Trzeba wyjść, odłożyć telefon i pozwolić światu wejść poprzez zmysły. Cameron sformułował je jako narzędzie twórcze trzydzieści lat temu, nie wiedząc, że opisuje doskonale świecką praktykę duchową.
Jak zbudować własny rytuał twórczy
Wybierz gest progowy
Potrzebujesz powtarzalnego sygnału, który powie Twojemu mózgowi „teraz zaczyna się praca twórcza”. Może to być zapalenie świecy, konkretny kubek, fraza, minuta oddechu, piosenka, która jest zawsze taka sama. Treść nie ma znaczenia; Liczy się konsekwencja. Powtarzając ten gest staje się przełącznikiem: robisz to i koncentracja pojawia się prawie sama, ponieważ uzależniłeś ją od tego bodźca.
Zamknij też, a nie tylko otwieraj
Równie ważny jak rytuał wejścia jest rytuał wyjścia. Gest oznaczający „na dzisiaj dość” – zamknięcie notesu ze słowami wdzięczności, zdmuchnięcie świeczki, pozostawienie materiału w porządku – chroni Cię przed szumem niedokończonej pracy. Bez zamknięcia praca podąża za tobą i nigdy się nie ładujesz. Świecki rytuał to nie dekoracja: to higiena umysłu.
Nie musisz w nic wierzyć, aby te praktyki zadziałały. Działają, ponieważ oddziałują na twoją uwagę, twój niepokój i poczucie celu, które są bardzo realnymi rzeczami, nawet jeśli nie postulujesz żadnego nieba. Jeśli słowo „duchowy” sprawia, że czujesz się niekomfortowo, nazwij to uważnością. Jeśli „modlitwa” cię drażni, nazwij ją wypowiadaną na głos intencją. Imię jest najmniej istotne. Liczy się to, że wymiar, którego szukasz – zatrzymanie się, dziękowanie i pokorne oddanie się pracy – jest dla ciebie dostępny tak samo, jak dla każdego wierzącego. Metoda dwunastotygodniowa integruje ją bez konieczności podpisywania jakiejkolwiek wiary.