Seria · Duchowość twórcza

Ścieżka artysty i buddyzm: podobieństwa z praktyką medytacyjną

Codziennie rano trzy strony ręcznie, bez oceniania, co wyjdzie. Tygodniowy czas pełnej uwagi skupionej na czymś pięknym. Jeśli brzmi to dla ciebie jak medytacja, nie mylisz się. Metoda Julii Cameron i praktyka buddyjska mają tę samą intuicję dotyczącą uwagi. Są one również podzielone na ważne punkty.

Refleksyjna lektura · ~12 minut · Ścieżką Twojego artysty

Buddyzm Medytacja Uważność poranne strony Julii Cameron
PEŁNA UWAGA Ścieżka artysty i buddyzmu

Droga artysty i buddyzm mają tę samą intuicję dotyczącą uwagi. Poranne strony działają jak pisana medytacja: obserwujesz swój umysł, nie osądzając go. Randka z artystką to uważność w działaniu: pełna uwaga na coś pięknego, w samotności. Zbiegają się w postawie (uwaga, nieosądzanie, wytrwałość), ale różnią się w celu: buddyzm stara się uwolnić od cierpienia; Cameron, uwolnij kreatywność.

Każdy, kto zapoznał się zarówno z medytacjami buddyjskimi, jak i porannymi stronami Julii Cameron, zwykle zauważa to od razu: te dwie praktyki, zrodzone w zupełnie różnych światach, stykają się ze sobą w czymś głębokim. Nie są takie same. Ale oni rozmawiają. Zrozumienie, gdzie się pokrywają, a gdzie różnią, pomaga uzyskać więcej z obu.

Ten post nie ma na celu przekształcenia Camerona w nauczyciela zen lub buddyzmu w technikę twórczą. Ma na celu coś bardziej użytecznego: spojrzenie na dwie ścieżki uwagi i sprawdzenie, czego każda z nich uczy się od drugiej.

Poranne strony jako pisemna medytacja

Zacznijmy od najwyraźniejszej paraleli. W jednym medytacja, siedzenie W stylu buddyjskim siedzisz, podążasz za oddechem, a kiedy pojawia się myśl, obserwujesz ją i pozwalasz jej przepłynąć, nie dając się złapać. Nie prześladujecie go, nie potępiacie go, nie walczycie z nim. Po prostu widzisz, jak przychodzi i odchodzi, jak chmura na niebie.

The poranne strony Robią coś niesamowicie podobnego, tylko za pomocą pióra. Każdego ranka piszesz na trzech stronach ręcznie wszystko, co przychodzi ci do głowy: trywialne, niepokojące, powtarzalne, absurdalne. Główną instrukcją Camerona jest: nie oceniaj tego co piszesz. Nie musi być dobrze, ani spójnie, ani głęboko. Musisz po prostu wyjść.

Co to trenuje? Dokładnie to, co trenuje medytacja: umiejętność zobacz zawartość swojego umysłu z pewnym dystansem, bez utożsamiania się z każdą myślą. Kiedy piszesz na swoich stronach: „Jestem w rozsypce, nigdy niczego nie skończę”, przenosisz to z głowy na papier, gdzie możesz spojrzeć na to takim, jakim jest: myślą, a nie prawdą. To jest deidentyfikacja. Oznacza to, w języku buddyjskim, zaprzestanie przewożenia każdej fali przez ocean.

„Poranne strony to medytacja, sposób na potwierdzenie własnych doświadczeń”.

Julii Cameron, Droga artysty

Warto wspomnieć o technicznej różnicy: cicha medytacja pozwala myślom przejść; strony przenoszą to na papier. Ale wynik jest bardziej podobny, niż sugeruje różnica. W obu przypadkach pod koniec praktyki umysł jest jaśniejszy, wewnętrzny sędzia jest niższy, a uwaga bardziej dostępna. Dlatego tak wielu medytujących, którzy odkrywają poranne strony, twierdzi, że czuje, że „to kolejne drzwi do tego samego pokoju”.

Spotkanie z artystą jako uważność w działaniu

Drugi filar metody, tj spotkanie z artystą, łączy się z inną gałęzią praktyki buddyjskiej: uważnością z poduszki, w życiu codziennym. Uważność to nie tylko siedzenie i medytacja; To mycie naczyń, czucie wody, chodzenie, czucie stóp, jedzenie z prawdziwym smakiem.

Spotkanie z artystą jest właśnie tym, przyłożonym do zdumienia. Idziesz sam, bez telefonu komórkowego, żeby zrobić coś, co cię odżywia: przejść się po rynku, obejrzeć obrazy, posłuchać muzyki, dotknąć tkanin w sklepie. Instrukcja jest bądź obecny i ciesz się bez produktywnego programu. Nie dowiesz się niczego pożytecznego. Nie będziesz publikować treści. Będziesz naprawdę patrzeć, naprawdę słuchać, być tam.

Nauczyciel medytacji rozpoznałby to natychmiast: jest to obecność, uważność, przebudzenie zmysłów z autopilota. Jedyną różnicą jest nacisk. Buddyjska uważność kultywuje obecność jako ścieżkę do równowagi; Cameron kultywuje to jako drogę do przyjemności i inspiracji. Ale ćwiczony mięsień jest ten sam.

Brak osądu: wspólne serce

Jeśli istnieje koncepcja, która naprawdę łączy te dwie praktyki, to właśnie nią jest nieosądzanie. W buddyzmie obserwowanie tego, co się pojawia, bez etykietowania tego jako dobre lub złe, jest podstawą spokoju i wewnętrznej wolności. W The Artist's Way ten sam brak osądu pozwala tej metodzie zadziałać: gdy tylko zaczniesz poprawiać, cenzurować lub oceniać to, co piszesz na swoich stronach, praktyka utknie.

Cameron ma imię dla wroga: Cenzor, ten wewnętrzny głos, który mówi: „to jest złe, to jest śmieszne, kim myślisz, że jesteś”. Buddyzm ma swoją własną mapę wewnętrznego sędziego i sposoby uwolnienia się od niego. Obie tradycje dochodzą do tego samego praktycznego wniosku: postęp nie polega na uciszeniu sędziego siłą, ale na zaprzestaniu jego posłuszeństwa. Słyszysz to, potwierdzasz to i mimo wszystko kontynuujesz swoją praktykę.

Gdzie metoda i buddyzm się rozstają

To tyle, jeśli chodzi o analogie. Jednak łączenie ich byłoby błędem. Istnieją poważne różnice i ich rozpoznanie pozwala uniknąć nieporozumień.

Ostateczny cel jest inny

Buddyzm jest w swej istocie ścieżką wyzwolenie od cierpienia poprzez zrozumienie nietrwałości, braku jaźni i oderwania. Kreatywność nie jest Twoim celem; W każdym razie byłby to produkt uboczny. Droga artysty ma natomiast zadeklarowany i konkretny cel: odblokuj i podtrzymaj swoje twórcze życie. Wykorzystaj duchowość jako środek do osiągnięcia tego celu. To kompasy wskazujące różne gwiazdy.

Utwórz kontra upuść

Oto najciekawsze napięcie. Klasyczna medytacja buddyjska kultywuje upuść, nie chwytanie, nie robienie. Cameron, z drugiej strony, popycha cię do tego produkować, materializować, kończyć pracę: napisz książkę, wystaw na wystawę, nagraj płytę. W metodzie tej kryje się impuls, który, patrząc z perspektywy pewnego buddyzmu, może wydawać się przywiązaniem do rezultatu.

Ale tę pozorną sprzeczność można dobrze rozwiązać w praktyce. Cameron nalega także na uwolnienie kontroli nad jak y kiedy Praca nadchodzi: robisz swoje (pokazujesz się codziennie) i przestajesz kurczowo trzymać się rezultatu. W swej istocie oznacza to działanie bez przywiązania do owocu, ideę, którą buddyzm – i inne tradycje wschodnie – dobrze znają. Tworzenie bez lgnięcia do sukcesu jest doskonale zgodne ze spokojnym umysłem.

Pytanie o Boga

Wreszcie Cameron nieustannie mówi o „Bogu” i „Stwórcy”, osobistym źródle, z którego wypływa kreatywność. Buddyzm nie jest zorganizowany wokół Boga-stwórcy; Twoja mapa jest inna. Nie przeszkadza to w łączeniu praktyk, jednak wskazane jest, aby nie mylić teistycznego języka Camerona ze światopoglądem buddyjskim. Ci, którzy wywodzą się z buddyzmu, mogą po prostu odczytać słowo „Stwórca” jako metaforę twórczego źródła, bez konieczności przyjmowania otaczającej go teologii. Od tego czasu też o tym rozmawialiśmy pogląd niereligijny.

Połącz je

Rutyna łącząca medytację i metodę

Wielu praktykujących wykonuje następujące czynności: krótką siedzącą medytację po przebudzeniu (dziesięć minut po oddechu) i bezpośrednio po przeczytaniu trzech porannych stron. Medytacja wyostrza uwagę; Tekst odkrywa to, co odkryło sit-in. Następnie raz w tygodniu umawiają się na spotkanie z artystą w ramach praktyki radosnej obecności.

Obie dyscypliny nie konkurują o tę samą przestrzeń mentalną. Pusty i spokojny; drugi przechwytuje i tworzy. Razem tworzą pełny cykl opieki.

Ta sama fizyka stałości

Jest jeszcze jeden zbieg okoliczności, który mówi wszystko. Jeśli zapytasz nauczyciela medytacji, jaki jest sekret, powie ci: siadaj codziennie, zwłaszcza w dni, kiedy nie masz na to ochoty. Jeśli zapytasz Julię Cameron, na czym polega sekret tej metody, powie Ci: pisz swoje strony codziennie, zwłaszcza w dni, kiedy nie masz na to ochoty.

Obie praktyki działają według pokorne i ciągłe powtarzanie, a nie momenty oświecenia. Oboje nie ufają fajerwerkom i ufają powolnej kadencji. Oboje proszą cię o pojawienie się. Oto być może najcenniejsza wspólna nauka: że przemiana – umysłu lub twórczego życia – nie następuje za jednym zamachem, ale od małej wierności do codziennego gestu.

Nie musisz wybierać pomiędzy poduszką a notatnikiem. Możesz usiąść i potem pisać. Można pomedytować nad oddechem, a potem spojrzeć na świat oczami artysty. Dwie ścieżki uwagi, które bez zamiaru prowadzą do tego samego miejsca: bardziej przebudzony umysł i bardziej żywe życie.

Często zadawane pytania

Czy poranne strony są formą medytacji?

Dzielą się swoim sercem. W medytacji buddyjskiej obserwujesz swoje myśli, nie uzależniając się od nich; Na porannych stronach piszesz je bez oceniania. Obie praktyki ćwiczą tę samą zdolność: widzenia treści umysłu z pewnej odległości, bez całkowitego utożsamiania się z każdą myślą. Różnica polega na tym, że medytacja pozwala myśli przepłynąć, a strony przenoszą ją na papier, ale efekt przejrzystości i dezidentyfikacji jest bardzo podobny.

Czy spotkanie z artystą jest podobne do uważności?

Tak, to uważność w działaniu. Spotkanie z artystą wymaga skupienia się na przyjemnym i samotnym doświadczeniu: prawdziwego patrzenia, prawdziwego słuchania, prawdziwego delektowania się, bez telefonu komórkowego i planów. To jest dokładnie ta uważność, którą kultywuje buddyzm, stosowana jedynie do zastanawiania się i zabawy, zamiast oddychania.

Czy Julii Cameron jest buddystką?

Nie. Cameron ma eklektyczną duchowość zakorzenioną w chrześcijaństwie i grupach zdrowienia i często mówi o „Bogu” i „Stwórcy”, co jest obce buddyzmowi, który nie jest zorganizowany wokół Boga-stwórcy. Podobieństwa między jego metodą a buddyzmem dotyczą praktyki i postawy (uwagi, nieosądzania, wytrwałości), a nie doktryny.

Czym różni się metoda od buddyzmu?

W końcu. Buddyzm dąży do wyzwolenia od cierpienia poprzez zrozumienie nietrwałości i oderwania; kreatywność nie jest Twoim celem. Ścieżka artysty ma na celu odblokowanie i utrzymanie twórczego życia, a jako środek wykorzystuje duchowość. Co więcej, Cameron zachęca do tworzenia, tworzenia i materializowania pracy, podczas gdy klasyczna medytacja buddyjska kultywuje odpuszczanie i niedziałanie. Są to przeciwstawne akcenty, które jednak dobrze się uzupełniają.

Czy mogę połączyć medytację buddyjską ze Ścieżką artysty?

Faktycznie, bardzo dobrze. Wiele osób medytuje rano, a następnie pisze swoje strony lub organizuje spotkanie z artystą w ramach cotygodniowej praktyki obecności. Obydwa wzmacniają się nawzajem: medytacja udoskonala uwagę potrzebną kreatywności, a poranne pisanie stanowi podstawę tego, co odkrywa medytacja. Nie konkurują.

Czym jest „nieosądzanie” i dlaczego ma znaczenie w obu praktykach?

Nieosądzanie to postawa obserwowania tego, co się pojawia – myśli, emocji, brzydkiego wyrażenia na twoich stronach – bez etykietowania tego jako dobre lub złe i bez reagowania. W buddyzmie jest to podstawa spokoju; w Drodze Artysty pozwala porannym stronom działać, bo gdy tylko zaczniesz poprawiać lub cenzurować to, co piszesz, praktyka się załamuje. Obydwa uczą, jak obniżyć wewnętrznego sędziego.

Codzienna praktyka umysłu i kreatywności

Podróż Artysty to 12 tygodni z porannymi stronami i spotkaniem z artystą. Podobnie jak medytacja w pozycji siedzącej, działa poprzez konsekwentność. Bezpłatny.

Zacznij za darmo →