Seria · Droga inspiracji artysty

Cliffa Younga i ścieżka artysty: lekcja rolnika, który w wieku 61 lat wygrał ultramaraton Sydney-Melbourne

Kalosze, kombinezony, żadnych protez i żadnego formalnego szkolenia. W 1983 roku 61-letni australijski rolnik przebiegł 875 kilometrów bez przerwy na sen i pozostawił w tyle zawodowych biegaczy dwukrotnie starszych od siebie. Jej strategia jest dokładnie taka, jak o codziennej praktyce twórczej pisze Julii Cameron. Oto pełna historia i wyjaśnienie, dlaczego ma to znaczenie dla Twojego twórczego życia.

Długie czytanie · ~22 minuty · Ścieżką artysty

Cliffa Younga Ultramaraton 1983 Młode Przetasowanie Julii Cameron codzienna praktyka Nigdy nie jest za późno
CLIFF MŁODY · 1983 875 km · 5 dni · 61 lat

Świt 27 kwietnia 1983 roku

Wyobraź sobie tę scenę. Jest wczesny poranek 27 kwietnia 1983 roku w Sydney w Australii. Na starcie nowego wyścigu — pierwsza edycja Ultramaraton z Westfield Sydney do Melbourne, 875 kilometrów między Sydney a Melbourne — skupiają się elitarni zawodowi biegacze. Mężczyźni w najlepszych latach sportowych, najnowocześniejszy sprzęt techniczny, sponsorzy, precyzyjne strategie nawadniania i odpoczynku.

Wśród nich pojawia się chudy mężczyzna, zgarbiony, ubrany w chłopski kombinezon, bez sztucznych zębów, gumowych butów i nerwowego uśmiechu. Prasa się śmieje. Cliffa Younga, 61 lat, hodowca ziemniaków z Beech Forest w stanie Wiktoria. Żadnego formalnego szkolenia, żadnego sponsora, żadnego zespołu. Pytają go, co tam robi. Odpowiedz spokojnie: „Jestem rolnikiem. Całe życie gonię owce. Pomyślałem, że spróbuję”.

Pięć dni, piętnaście godzin i cztery minuty później Cliffa Younga przekracza linię mety w Melbourne. On jest zwycięzcą. Nie „zwycięzca kategorii weteranów”. Nie jestem „pierwszym amatorem, który przekroczył granicę”. Absolutny zwycięzca, mając prawie dziesięć godzin przewagi nad drugą drużyną i dwa dni przed poprzednim rekordem Sydney-Melbourne. W wieku 61 lat. Z gumowymi butami. Bez zmiany kombinezonu.

Jeśli ta historia wydaje Ci się niemożliwa, rozumiem Cię. To było. I właśnie dlatego to ma znaczenie. To, co Cliffa Younga zrobił w tym tygodniu w kwietniu 1983 roku, zawiera lekcję, której prawie nikt nie był w stanie w pełni przeczytać – i która z zadziwiającą precyzją pasuje do tego, co Julii Cameron opisuje w Droga artysty. Przeczytajmy to dobrze.

„Pozostali biegacze planowali spać sześć godzin na dobę. Nie zrozumiałem tej części. Myślałem, że wyścig nie ma końca.”

Cliffa Younga, przypisywany w późniejszych wywiadach

Kim był Cliffa Younga? Życie przed maratonem

Alberta Ernesta Clifforda Younga urodził się 8 lutego 1922 roku w małej wiejskiej społeczności w Victorii w Australii. Jego rodzice mieli farmę ziemniaków w Beech Forest, górzystym obszarze na południowy zachód od Melbourne, gdzie klimat jest deszczowy, pola są pochyłe, a burze zmuszają bydło do łapania w ciągu kilku godzin.

Cliff dorastał na tej farmie. Był najstarszym z siedmiu braci. Gospodarka rodzinna była typowa dla wiejskich obszarów Australii z połowy stulecia: 2000 owiec rozmieszczonych na obszarze 2000 akrów — czyli jedna owca na każde 0,4 hektara — a gdy groziła burza, trzeba było ich szukać. Ani na quadzie, ani na koniu (nie było ich na to stać). Pieszy. czasami w trakcie dwa, trzy dni z rzędu.

To jest ważne: Cliffa Younga nie przygotowywał się do ultramaratonów. Cliffa Younga biegł w ultramaratonach przez 40 lat, nie zdając sobie z tego sprawy. Za każdym razem, gdy do Lasu Bukowego przychodziła burza, wychodził z domu w kaloszach, przywoływał psa i wyruszał za owcami po zboczach, mało śpiąc, jedząc to, co niósł, i nie zatrzymywał się, dopóki bydło nie było bezpieczne.

Wymowny szczegół: kiedy Cliff musiał jechać do Colac, najbliższego miasta w okolicy 40 km od Twojego gospodarstwa, Nie czekałem na autobus. Biegał tam i z powrotem. Dla niego to nie był sport. To był naturalny sposób poruszania się. Nigdy nie piłem alkoholu, nigdy nie paliłem. Do 60. roku życia żył jako kawaler – ożenił się na krótko dopiero po sławie, rozstając się po pięciu latach, aby powrócić do samotnego trybu życia.

Kiedy jego rodzice zmarli, a bracia sprzedali większą część farmy, Cliff nadal tam mieszkał, pomagając innym gospodarstwom w okolicy i trenując (nie nazywając tego tak) na własnych warunkach: godzinami wspinając się po wzgórzach.

1978–1982: maratony w Melbourne

Niewiele kronik wspomina o czymś kluczowym: Cliffa Younga nie przybył na wyścig Sydney-Melbourne w 1983 roku bez konkurencyjnej przeszłości. Oficjalne maratony startowałem przez pięć lat. W 1978 roku, w wieku 56 lat, zdecydował się wystartować w maratonie w Melbourne w grubych spodniach roboczych i wełnianym swetrze. Bez większego wysiłku zwyciężył w swojej kategorii wiekowej.

Od tego czasu występował co roku w latach 1979–1982. W 1980 r., w wieku 58 lat, ustanowił swój rekord życiowy w maratonie: 3 godziny, 2 minuty i 53 sekundy. Poważny znak dla każdego biegacza – jeszcze poważniejszy dla kogoś, kto przybył na maraton po spędzeniu poranka na gonieniu owiec. Zaczęła go zauważać lokalna prasa. Kiedy w 1983 roku ogłoszono nowy ultramaraton Sydney-Melbourne, nie była to już decyzja impulsywna: był to kolejny logiczny krok dla kogoś, kto biega od ponad pół wieku.

Egzamin wstępny: 27-letni menadżer kontra rolnik

Kiedy Cliff pojawił się przy stole rejestracyjnym Sydney-Melbourne w kombinezonie i butach, organizatorzy wpadli w panikę. Głównym sponsorem była Westfield, sieć centrów handlowych bardzo dbająca o swój wizerunek. Zobaczyli katastrofalny nagłówek: „61-letni rolnik umiera podczas wyścigu w Westfield”.

Postawili mu warunek. Przed przyjęciem go na oficjalny wyjazd musiał przejść m.in próba odporności z pracownikiem firmy, młodym menadżerem i maratończykiem amatorem. Plan, według późniejszych świadków, miał go zmęczyć i odwieść od tego pomysłu. Menedżer miał 27 lat – 34 lata młodszy od Cliffa.

Jazda próbna rozpoczęła się od pewności siebie młodego człowieka. Trzy godziny później kierownik nie mógł dotrzymać kroku rolnikowi. Cliff mówił dalej, jakby nic się nie stało. Organizatorzy rozumieli, choć nie chcieli tego do końca zrozumieć, że ten człowiek był dopuszczalny. Pozwolili mu biegać.

Niezrozumienie odpoczynku

Tutaj pojawia się decydujący szczegół. Zawodowi biegacze planowali spać sześć godzin każdej nocy i biegać osiemnaście. Rozsądna strategia: bez odpoczynku nie da się utrzymać tempa przez pięć dni.

Tak przypuszczał Cliffa Younga, który nie czytał żadnych podręczników dotyczących ultramaratonów i nie był świadomy wspólnego planu wyścig polegał na nie zatrzymywaniu się. Pierwszej nocy przespał kilka godzin i obudził się o 2 w nocy. Uznał, że czas kontynuować i wyszedł. Kiedy o świcie obudzili się profesjonalni liderzy, Cliff był zmęczony 30 km przewagi.

Odtąd przyjął najrzadszą i najskuteczniejszą strategię współczesnego ultramaratonu: drzemki trwające maksymalnie dwie lub trzy godziny i znowu bieganie. Rywale, aby dogonić rywali, musieli skrócić odpoczynek do 6 godzin, ale nie było na to szans. Zanim Cliff przekroczył punkt kontrolny, pozostali przybyli kilka godzin później.

Cena fizyczna była brutalna. Podczas wyścigu, jak później potwierdził sam Cliff, odpadło osiem paznokci. Jego ciało zdradzało szczegóły, ale zamieszanie trwało nadal. Joe Record, 28-letni zawodowy biegacz, który zajął drugie miejsce, powiedział reporterowi w środku wyścigu: „Nie sposób nie podziwiać odporności tego człowieka”. Inny faworyt, John Canal, również 28-letni, odpadł czwartego dnia.

Ciekawym pytaniem nie jest to, jak się trzymał. Dlatego to na niego zadziałało. Odpowiedź składa się z trzech warstw, które zamierzamy otworzyć. Po pierwsze, fizjologiczne. Po drugie, mentalne. Po trzecie, duchowe. A wszystkie trzy w niesamowity sposób łączą się z metodą Drogi Artysty.

61
Lata wygrywania wyścigu przez Cliffa
875
kilometrów między Sydney a Melbourne
15:00 15:00
Całkowity czas Cliffa Younga
10 rano
przewagę nad drugim

The Młode Przetasowanie: technika, która wydawała się żartem

Jedną z rzeczy, która najbardziej zszokowała australijską prasę na początku wyścigu, był sposób, w jaki Cliff biegał. To nie był krok. To nie był kłus. Było to coś, co zaczęła nazywać prasa „Młode przetasowanie” — Przeciąg Younga.

Wyobraź sobie: bardzo krótkie kroki, stopy ledwo odrywające się od ziemi. Ramiona nie kołysały się z energią konwencjonalnego biegacza, ale prawie opadały, tworząc małe, leniwe łuki. Plecy lekko pochylone do przodu. Wyglądał jak biegający w pośpiechu starzec, a nie sportowiec.

Wizualnie było to niemal komiczne. Gazety drukowały karykatury. Niektórzy komentatorzy sportowi sugerowali, że dopuszczenie mężczyzny do wyścigu to wstyd dla sportu. Inni, bardziej charytatywni, twierdzili, że odejdzie już pierwszego dnia.

Ale biomechanicy, którzy później badali Młode Przetasowanie, odkryli coś: Był nieskończenie bardziej energooszczędny niż normalny krok. Mały gest, powtarzany setki tysięcy razy przez kilka dni, zużywał znacznie mniej energii na kilometr. Tętno nie wzrosło. Nie było żadnych skoków mleczanu. Był to marsz mechaniczny, który w razie potrzeby organizm mógł wytrzymać 100 godzin.

Co prawda w późniejszych latach kilku zwycięzców biegu Sydney-Melbourne i innych długich ultramaratonów przyjęło warianty Młode Przetasowanie. Dziś jest to technika uznana w literaturze ultramaratońskiej. Urodził się w rodzinie australijskiego rolnika, który nigdy nie czytał książek o bieganiu.

Co to ma wspólnego z praktyką twórczą?

Tu zaczyna się porównanie z Julią Cameron. The poranne strony Camerona to w pewnym sensie Młode Przetasowanie kreatywności. Trzy strony pisane codziennie rano ręcznie, bez widocznego wysiłku, bez pretensji, bez stylu, bez filtrów. Praktyka, która wydaje się komiczna, jeśli ją opisujesz – „Jak pisanie trzech stron nonsensów każdego ranka zmieni twoje życie?”.

A jednak: podobnie jak Młode Przetasowanie, poranne strony wytrzymują lata. Nie wyczerpują. Nie wymagają inspiracji. Nie wymagają talentu. Żądają tylko pojawienia się. I tak jak Młode Przetasowanie zwyciężył w Sydney-Melbourne spektakularnymi sukcesami, tak poranne strony pokonują każdy twórczy projekt, który opiera się na błyskotliwych, ale nieciągłych momentach.

Cameron tak to opisuje w swojej książce: „Jakość Twojego twórczego życia nie zależy od chwil inspiracji. Zależy od Twojej wierności praktyce, gdy nie jesteś zainspirowany”.

To właśnie zrozumiał Cliffa Younga – oczywiście nie czytając nigdy Julii Cameron. Rozumiał to, ponieważ życie rolnika produkującego na własne potrzeby już go tego nauczyło: owce nie gromadzą się w chwilach inspiracji. Spotykają się, bo codziennie wychodzisz, czy pada deszcz, czy nie, wołasz psa i idziesz tam, gdzie są.

„Jakość Twojego twórczego życia nie zależy od chwil inspiracji. Zależy od Twojej wierności praktyce, gdy nie jesteś zainspirowany”.

Julii Cameron, Droga artysty

7 lekcji Cliffa Younga na ścieżkę artysty

Dochodzimy do sedna wpisu. Jeśli potraktujemy historię Cliffa Younga jako podręcznik praktyki twórczej, czego konkretnie nas ona uczy? Oto siedem lekcji, które widzę. Niektóre są oczywiste. Inne wymagają więcej wyjaśnień.

Lekcja 1 z 7

Zaplanowany odpoczynek jest czasem wymówką

Wszyscy zawodowi biegacze z Sydney-Melbourne mieli plan odpoczynku: sześć godzin snu na dobę. Była to strategia uzasadniona i uzasadniona. Ale to był także A odziedziczone założenie: Nikt nie udowodnił czegoś przeciwnego, ponieważ nikt nie uważał, że to może zadziałać.

Ile zaplanowanych przerw w Twoim twórczym życiu ma charakter strategiczny, a ile po prostu tak się to robi? Weekend bez pisania, bez malowania w czasie wakacji, czekanie do końca Świąt, żeby wznowić projekt. Są to rozsądne przerwy. ale Są to także przerwy przerywające rytm. Cameron mówi o tym wyraźnie: poranne strony są robione codziennie, włączając w to Boże Narodzenie, urodziny i kaca. Nie ze względu na dogmat, ale aby zachować ciągłość.

Lekcja 2 z 7

Twój niezdarny styl może być Twoją przewagą konkurencyjną

The Młode Przetasowanie wydawało się żartem. Eksperci to wykluczyli. I okazało się, że jest to jedna z najskuteczniejszych technik we współczesnych ultramaratonach. To, co współcześni uważają za niezdarność w Twoim stylu twórczym, może być dokładnie tym, co zapewni Ci zrównoważony rozwój w dłuższej perspektywie..

Jeśli piszesz powoli, jeśli malujesz zbyt prosto, jeśli komponujesz pieśni trzyakordowe – być może Twój styl nie jest wadą. Może to twój Młode Przetasowanie: taki, jak ty możesz utrzymać tę praktykę przez dziesięciolecia, podczas gdy inni wypalają się w swojej wirtuozji. Cameron pisze o tym, mówiąc o „artyście cieni”: wielu twórców rezygnuje, ponieważ porównuje swoją naturalną formę z formą „właściwych” artystów. Cliffa Younga nie zawracał sobie głowy porównywaniem się. Biegł tak, jak umiał biegać.

Lekcja 3 z 7

Praktyka nabyta przez dziesięciolecia nie zostaje utracona

Cliffa Younga nie trenował przed maratonem Sydney-Melbourne. Ale miał 40 lat całymi dniami gonił owce. Ta praktyka, nie zwana sportem, nie liczona godzinami, bez trenera i medali, to organizm wytrenowany w tym, co ważne: w ciągłym oporze.

Jeśli spędziłeś lata na robieniu porannych stron, pisaniu w zeszytach, rysowaniu na serwetkach, gotowaniu dla rodziny, opiekowaniu się chorym, wychowywaniu dzieci — Zgromadziłeś umiejętności, które nie pojawiają się w Twoim CV, ale są w Twoim ciele i umyśle. Kiedy pojawi się Twój własny kreatywny „Sydney-Melbourne” – szansa, duży projekt, zawodowe wyzwanie – będziesz zaskoczony tym, co z tego wyniknie. Cameron nazywa ją „głęboką studnią”: nie możesz jej zobaczyć, ale ją napełniasz.

Lekcja 4 z 7

Niewiedza o tym, co niemożliwe, jest zaletą

Gdyby Cliffa Younga przeczytał przed wyścigiem instrukcje dotyczące ultramaratonów, mógłby odpocząć przez sześć godzin dziennie, jak wszyscy inni. I wtedy by nie wygrał. Paradoksalnie na to pozwoliła mu nieznajomość „poprawnych zasad”. rozwiązać problem w inny sposób.

W Twoim twórczym życiu istnieje odpowiednik: nadmierne czytanie o medium, w którym pracujesz, może być tyle samo szkodliwe, co przydatne. Jeśli spędzasz więcej czasu na nauce dobrego pisania niż na pisaniu, poznasz wszystkie zasady tego, co powinieneś robić, a potem nie wymyślisz rzeczy, które faktycznie będą dla ciebie przydatne. Cameron zaleca – w części pomijanej przez wiele osób – tydzień bez czytania w pewnym momencie książki. Powód jest dokładnie taki: czasami trzeba uciszyć ekspertów, aby znaleźć własną drogę.

Lekcja 5 z 7

Późne rozpoczęcie nie jest złym początkiem

Cliffa Younga wygrał najcięższy bieg na świecie w wieku 61 lat, czyli w wieku, w którym większość zawodowych biegaczy jest już na emeryturze od dziesięcioleci. Gdyby posłuchał zbiorowego głosu – „jest już za późno”, „to nie twój czas”, „twoja szansa minęła” – zostałby w domu.

Julii Cameron napisała na ten temat całą książkę: Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć od nowa (2016), dedykowana szczególnie twórcom, którzy rozpoczynają lub wznawiają swoją działalność po 60. roku życia. Teza jest ta sama: praktyka twórcza nie ma biologicznej daty ważności. Malarze, którzy zaczynają w wieku 70 lat, pisarze, którzy publikują swoją pierwszą powieść w wieku 65 lat, muzycy, którzy nagrywają swój najlepszy album w wieku 80 lat – to reguła, a nie wyjątek w prawdziwej historii sztuki. Cliffa Younga nieświadomie jest patronem tej prawdy.

Lekcja 6 z 7

Sukces bez dystansu staje się trucizną

Cliffa Younga przekroczył linię mety 1:30 ranona placu pełnym tysięcy ludzi, którzy godzinami czekali na jego przybycie. Kiedy stanął na podium, aby odebrać nagrodę w wysokości 10 000 dolarów australijskich – w 1983 r. kwotę znaczną, zwłaszcza dla biednego rolnika – zrobił coś, czego nie zrobiłby żaden profesjonalista: oznajmił, że Zatrzyma tylko 3000 dolarów, a pozostałe 7000 dolarów rozdzieli równo pomiędzy pozostałych sześciu biegaczy, którzy ukończą wyścig.. Powiedział, że oni również ciężko pracowali. Liczba jest dokładna i udokumentowana przez ówczesną prasę australijską.

Gest ten ma głęboki związek z tym, co Cameron nazywa „problemem twórczego sukcesu”. Wielu artystów, którzy w końcu zyskują uznanie, przyjmuje postawę defensywną, zaborczą, bojącą się przegranej. Cliffa Younga intuicyjnie rozumiał, że trzymanie się nagrody zniszczyłoby jej znaczenie.. Dla niego kariera nie była związana z pieniędzmi i uznaniem. To był wyścig. I dlatego po zwycięstwie mógł przez lata kontynuować bieganie w ultramaratonach. Cameron pisze o tym w swoich rozdziałach poświęconych obfitości: im bardziej odpuszczasz, tym więcej przychodzi; Im więcej złapiesz, tym bardziej wyschnie.

Lekcja 7 z 7

Cicha wytrwałość pokonuje spektakularny sprint

Gdybym miał sprowadzić całą historię Cliffa Younga do jednego zdania, brzmiałoby to: kto podąża, wygrywa ten, kto świeci. A jeśli całą metodę Julii Cameron sprowadzić do jednego zdania, byłoby ona niemal identyczna.

Nowoczesną pułapką – czy to w sporcie, sztuce, biznesie, czy w związkach – jest szukanie spektakularnego momentu. Powieść, która odmieni Twoje życie w sześć miesięcy. Wirusowy utwór, który wyniesie Cię do sławy. Idealny projekt, który uzasadnia lata pracy. Cliffa Younga pokazał, że niewielka kadencja utrzymywana przez długi czas pokonuje spektakularny, nieciągły krok. Trzy strony dziennie, przez lata. Jedno spotkanie z artystą tygodniowo, przez dziesięciolecia. Żadnych skoków. Żadnych heroicznych przerw. Skromny. Tylko przetasowanie, dzień po dniu, aż dojdziesz do mety.

Co się stało po Melbourne

Historia nie kończy się w 1983 roku. Cliffa Younga wrócił do Beech Forest, dalej mieszkał na farmie i nadal biegał. W 1987 wrócił do Sydney-Melbourne. Przez lata brał udział w innych ultramaratonach. Sława niewiele zmieniła w jego codziennym życiu – przez większość czasu pozostawał singlem, bez alkoholu, bez tytoniu, dni poświęcając gospodarstwu rolnemu i trenując na swój sposób.

Po wyścigu w 1983 r. ożenił się po raz pierwszy i jedyny, mając już ponad 60 lat. Małżeństwo trwało pięć lat i rozstali się w dobrych stosunkach. Cliff powrócił do swojego samotniczego trybu życia, który naprawdę odpowiadał jego naturze.

W 1997 roku został nagrodzony Nagrodą im Order Australii (OAM) za zasługi dla sportu. W roku 2000 o godz 78-latek pobił rekord świata w swojej kategorii sześciodniowego wyścigu — fakt, o którym większość biografów zapomina, ale który doskonale zamyka łuk jego kariery. W tym samym roku próbował biegać po Australii, ale musiał zrezygnować ze względu na problemy zdrowotne.

Zmarł 2 listopada 2003 roku w wieku 81 lat, po dwudziestoletniej karierze sportowca i sześciu latach pracy jako rolnik. Prasa międzynarodowa pożegnała go hołdami; w Beech Forest odczuwano utratę wspólnoty.

W jego rodzinnym Lesie Bukowym znajduje się dziś bardzo osobliwy pomnik: gigantyczny gumowy but („gumbut”), wysoki na kilka metrów, przy drodze. To celowo pokorny hołd, wierny duchowi biegacza, który nigdy nie chciał ceremonii. But – tej samej marki i modelu, który nosił podczas wyścigu w 1983 roku – jest obecnie niewielką atrakcją turystyczną i celem pielgrzymek ultramaratończyków z całego świata.

To, co pozostawił Cliffa Younga, nie jest znakiem sportowym. Byli późniejsi biegacze, którzy pobili swoje czasy w Sydney-Melbourne. Byli ultramaratończycy ze znacznie dłuższymi rekordami toru. To, co pozostawił po sobie Cliffa Younga, jest czymś rzadszym i cenniejszym: publiczny dowód na to, że droga, którą Twoim zdaniem jest „za późno”, „zbyt niezgrabna” lub „zbyt wolna”, może być dokładnie tą, która doprowadzi Cię do celu.

Dlaczego Cliffa Younga jest ważny w 2026 r

Żyjemy w epoce, która nagradza spektakularną treść i szybki sukces. Algorytmy wzmacniają sprint. Influencerzy pokazują momenty szczytowe. Sieci celebrują młodego, cudownego i wirusowego artystę. Jeśli masz 40, 50, 60 czy 70 lat, łatwo jest poczuć, że nie wykonałeś jeszcze pracy, którą chciałeś, że jest już za późno i że ta kariera nie jest dla Ciebie.

Cliffa Younga jest antidotum. Nie dlatego, że mówi „możesz to zrobić, jeśli spróbujesz” – to puste motto Instagrama. Ale ponieważ empirycznie pokazuje, że strategia utrzymującej się powolnej kadencji przynosi prawdziwe zwycięstwa. w realnym świecie, przeciwko obiektywnie silniejszym rywalom. To nie jest przemówienie motywacyjne. Są to weryfikowalne dane z kwietnia 1983 roku.

A to jest pomost z własną ścieżką artystyczną: gdyby Cliffa Younga wygrał Sydney-Melbourne w wieku 61 lat i w kaloszach, poranne strony Julii Cameron mogą odmienić Twoje twórcze życie dzięki notatnikowi za 5 euro i 30 minutom dziennie. To ta sama logika leżąca u podstaw. Ten, który odkrył australijski rolnik, bo nauczyło go życie. Tę, którą sformułowała amerykańska autorka, bo zaobserwowała ją u setek artystów na przestrzeni czterdziestu lat. To ta sama fizyka: utrzymująca się mała kadencja pokonuje nieciągły sprint.

Najważniejsze to nie biegać szybko. Najważniejsze to nie przestawać.

Przypisywane Cliffowi Youngowi w wywiadach po wyścigu w 1983 roku

Jak zastosować w tym tygodniu lekcję Cliffa Younga

Jeśli ta historia do ciebie przemówiła i chcesz ją przełożyć na praktykę, pozostawiam ci trzy konkretne działania, które możesz rozpocząć jutro:

  1. Zdefiniuj swój własny Młode Przetasowanie. Znajdź praktykę twórczą, małą i na tyle trwałą, że możesz ją uprawiać codziennie przez 5 lat bez wypalenia. Jeśli wydaje Ci się to „za mało”, to prawdopodobnie masz rację. Trzy strony ręcznie. Dwadzieścia minut fortepianu. Szkic dziennie. Zasada: jeśli praktyka wymaga inspiracji, jest ona za duża. Zrób to mniejsze.
  2. Eliminuje pojęcie obowiązkowego zaplanowanego odpoczynku. Nie oznacza to, że nigdy nie odpoczywasz – oznacza to, że nie zakładasz, że kalendarz powinien zakłócać twoją praktykę. Strony poranne wykonujemy w sobotę, niedzielę, świąteczny poniedziałek oraz w dniu Twoich urodzin. Jeśli przerwiesz passę, ponieważ tak się to robiodtwarzasz plan zawodowych zawodników, którzy przegrali z Cliffem.
  3. Zapomnij o stoperze swoich współczesnych. Jeśli od miesięcy lub lat porównujesz się do młodszych, odnoszących większe sukcesy i szybszych artystów, to jest to hałas. Cliffa Younga nie porównywał się do swoich rywali. Biegł swoim tempem. Tu kreatywny kalendarz nie jest kalendarzem wszystkich innych. Twoje Sydney-Melbourne nie jest teraz — to punkt na horyzoncie, do którego dotrzesz, powłócząc nogami.

Jeśli chcesz, aby konkretna, sprawdzona konstrukcja podtrzymała tę codzienną praktykę, metoda Julii Cameron – poranne strony i spotkania z artystami, trwające przez 12 tygodni – jest odpowiednikiem szkolenia na farmie Cliffa Younga. To nie jest efektowne, nie jest wirusowe, nie obiecuje sukcesu w ciągu sześciu miesięcy. Obiecuje coś o wiele cenniejszego: twórcze ciało przeszkolone w jedynej rzeczy, która naprawdę się liczy – nie ustawaj.

Często zadawane pytania dotyczące Cliffa Younga i ultramaratonu w 1983 r

Kim był Cliffa Younga?

Alberta Ernesta Clifforda Younga (1922-2003) był australijskim hodowcą ziemniaków i sportowcem z Beech Forest w stanie Wiktoria. Zasłynął w 1983 roku, kiedy w wieku 61 lat wygrał bez formalnego treningu pierwszą edycję ultramaratonu Sydney-Melbourne (875 km), ubrany w kombinezon i kalosze, pokonując w najlepszych latach zawodowych biegaczy.

Jak to możliwe, że w wieku 61 lat wygrał wyścig na dystansie 875 km?

Kluczowa różnica miała charakter strategiczny. Zawodowi biegacze planowali spać sześć godzin każdej nocy; Cliffa Younga nie rozumiał tej części planu i biegł dalej, bez zatrzymywania się. Jego styl — „Młode Przetasowanie” — był bardzo energooszczędny, a jego organizm był przyzwyczajony do wielodniowego ciągłego pogoni za owcami na swojej farmie. Połączenie różnych strategii + zgromadzone szkolenie w prawdziwym życiu.

Co to jest „Młode przetasowanie”?

Jest to specyficzny styl biegania Cliffa Younga: bardzo krótkie kroki, ledwo unosząc stopę, ręce prawie opuszczone, plecy zgięte. Wizualnie przypominał starego człowieka chodzącego w pośpiechu, ale pod względem biomechanicznym zużywał znacznie mniej energii niż konwencjonalny krok. Po 1983 roku zostało przyjęte przez kilku zawodowych ultramaratończyków i co najmniej trzech kolejnych zwycięzców Sydney-Melbourne wykorzystało go do zwycięstwa.

Czy to prawda, że Cliffa Younga rozdał nagrodę pieniężną?

Tak. Nagrodą było 10 000 dolarów australijskich. Cliffa Younga rozdał je pozostałym pięciu biegaczom, którzy ukończyli bieg, mówiąc, że oni również ciężko pracowali. Jest to jeden z najlepiej udokumentowanych szczegółów w historii i stanowi część mitu wokół jego postaci.

Jaki trening przeszedł Cliffa Younga przed wyścigiem?

Brak zorganizowanego szkolenia. Jako rolnik przygotowywał się codziennie: rodzina miała 2000 owiec na 2000 akrach i gdy nadeszła burza, trzeba było je łapać. Bez quada lub konia poruszanie się pieszo czasami oznaczało dwa lub trzy dni ciągłego chodzenia i biegania po wzgórzach. Zanim wziął udział w maratonie, zgromadził cztery dekady tej rutyny.

Jaki związek ma ta historia z metodą Julii Cameron?

Główną tezą Narrow Camerona w „Drodze artysty” jest to, że niewielka, ale trwała codzienna praktyka pokonuje intensywny, ale nieciągły wysiłek. Właśnie takie są poranne strony: skromna, bezpretensjonalna praktyka, która utrzymywana latami zmienia twórcze życie tych, którzy to robią. Cliffa Younga zastosował tę samą zasadę do ultramaratonów, nie czytając Camerona, dlatego jego historia stanowi doskonałą ilustrację tej metody.

Czy Cliffa Younga ponownie startował po 1983 roku?

Tak. Wrócił do Sydney-Melbourne w 1987 roku i przez kolejne lata brał udział w innych ultramaratonach. Najmniej znany i najbardziej imponujący fakt: w 2000 roku o godz 78 latpobił rekord świata w swojej kategorii sześciodniowych wyścigów. W tym samym roku próbował biegać po Australii, ale musiał zrezygnować ze względu na problemy zdrowotne. Kontynuował starty w krótszych ultramaratonach aż na krótko przed śmiercią w 2003 roku.

Jak wyglądał egzamin wstępny przed wyścigiem w 1983 roku?

Organizatorzy i sponsor Westfield obawiali się, że 61-letni mężczyzna może umrzeć podczas wyścigu i zrujnować wizerunek imprezy. Poddali go wstępnemu testowi: wystąpił przeciwko młodemu dyrektorowi firmy. Menedżer miał 27 lat – 34 mniej od Cliffa – i był amatorskim maratończykiem. Test trwał trzy godziny. Menedżerowi zabrakło tchu. Cliff mówił dalej, jakby nic się nie stało. Organizatorzy to zaakceptowali.

Czy istnieje jakiś pomnik lub pomnik Cliffa Younga?

Tak, w Beech Forest, jego rodzinnym mieście w Wiktorii. To gigantyczne kalosze („Cliffa Younga Memorial Gumboot”) przy głównej drodze, celowo skromne i wierne stylowi biegacza. Jest to częsty punkt zwiedzania ultramaratończyków i ciekawskich.

Czy istnieje książka lub dokument o Cliffie Youngu?

Tak, istnieją krótkie australijskie filmy dokumentalne na ten temat (głównie w ABC i innych kanałach krajowych), a kilka rozdziałów współczesnych książek o ultramaratonach cytuje to jako studium przypadku. Historia ta pojawia się także jako przykład na kursach motywacyjnych w sporcie i biznesie. Jego biografia znana jest głównie z ówczesnej prasy oraz wywiadów z rodziną i sąsiadami.

Dlaczego Cliffa Younga jest nadal aktualny?

Ponieważ empirycznie pokazuje coś, o czym współczesna kultura – mająca obsesję na punkcie sprintu, wirusowego i młodego sukcesu – ma tendencję do zapominania: powolny i utrzymujący się przez długi czas rytm wygrywa z intensywnym i nieciągłym wysiłkiem. Zasada ta obowiązuje w sporcie, sztuce, biznesie i życiu twórczym. Cliffa Younga to jeden z najczystszych i najbardziej sprawdzalnych przykładów.

Twoje własne Młode Przetasowanie rozpoczyna się w tym tygodniu

Jeśli lekcja Cliffa Younga przypadła Ci do gustu i chcesz zastosować ją w swoim twórczym życiu, Ścieżka Artysty stanowi konkretne ramy. 12 tygodni, dwa treningi dziennie, bezpłatnie. Kadencja, która działa.

Zacznij za darmo →

Źródła

Związek pomiędzy historią Cliffa Younga a metodą Ścieżki Artysty wynika z własnej lektury tego bloga. Cytaty przypisywane Julii Cameron są parafrazami z jej książki Droga artysty (1992). Cliffa Younga zmarł w 2003 roku.