Nadchodzi czas. Ktoś chce Ci zapłacić za to, co robisz: ilustrację, tekst, piosenkę, zdjęcie, projekt. To powinna być radość. A jednak dla wielu kreatywnych ludzi jest to moment panika. Pocisz się, wypowiadając liczbę. Usuń to, zanim z tobą o tym porozmawiają. Albo bezpośrednio mówisz „cokolwiek chcesz”, a potem nienawidzisz siebie. Rozumiemy dlaczego i uciekamy stamtąd.
Dlaczego pobieranie opłat za Twoją sztukę tak bardzo boli?
Blokowanie cen nie jest problemem matematycznym. Jest to związek dwie głębokie rany które są aktywowane w tym samym czasie.
Rana 1: syndrom oszusta. Ustalenie ceny zmusza do publicznego zadeklarowania „to, co robię, jest tego warte”. A jeśli w środku nie czujesz się prawdziwym artystą, to stwierdzenie wydaje ci się kłamstwem, które zostanie odkryte. O tym się zagłębiamy syndrom oszusta u artystów. Otrzymanie zapłaty jest ostatnim egzaminem dla oszusta.
Rana 2: związek z pieniędzmi. Wielu z nas pochodzi z edukacji, która oddzielała sztukę od pieniędzy, jakby były one nie do pogodzenia: sztuka jest „czysta”, pieniądze są „brudne”. Cameron poświęca cały blok swojej metody demontowaniu tego przekonania. w pieniądze i kreatywność rozwijamy to. Pobieranie opłat za sztukę dla tych, którzy noszą w sobie tę wiarę, przypomina profanację czegoś świętego.
Kiedy obie rany aktywują się jednocześnie, rezultatem jest załamanie: ręce się trzęsą, oddajesz swoją pracę lub pobierasz tak mało, że potwierdzasz, że „to nie jest poważne”.
„Mentalność niedoboru każe nam wierzyć, że nie wystarczy i że nie zasługujemy na to, co jest. Obie te rzeczy są fałszywe”.
Pomysł opracowany przez Julię Cameron na temat pieniędzy i kreatywnościPrawda, która odblokowuje: cena Cię nie mierzy
Oto kluczowy zwrot akcji. Czujesz, że wycenianie swojej sztuki jest wycenianiem siebie. Tak nie jest. Cena nie mierzy Twojej wartości jako osoby ani głębokości Twojej duszy. Mierzy konkretną wymianę gospodarczą: Twój czas, Twoje umiejętności, materiały, wartość, jaką przynosi odbiorcy.
Chirurg nie wierzy, że jego życie jest warte tyle, ile pobiera za operację. Opłata za usługę. Nie jesteś też wart tego, ile pobierasz za ilustrację; pobierasz opłatę za pracę. Oddzielenie poczucia własnej wartości od ceny jest pierwszą i najbardziej wyzwalającą rzeczą.
W szczególności, jak ustawić pierwszą cenę
Dość teorii. Oto prosta metoda wprowadzania cyfr bez zwijania:
Oblicz realistyczną stawkę godzinową
Zastanów się, ile chciałbyś zarabiać miesięcznie pracując nad tym i podziel przez faktyczną liczbę godzin rozliczeniowych (nie wszystkie godziny w miesiącu: zarządzanie odliczeniami, przerwy, szukanie klientów). Jest stawka godzinowa. Chociaż na początku skromny, posiadanie numeru podstawowego zapewnia solidną podstawę.
Oszacuj godziny projektu i dodaj materiały
Pomnóż stawkę przez liczbę godzin, z uwzględnieniem marży. Dodaj materiały i koszty. To twoja cena. To relacja, a nie moralny osąd na temat Twojej wartości. W razie wątpliwości wróć do konta.
Napisz to i nie przepraszaj
Wyślij cenę pisemnie (e-mail, wiadomość), a nie na głos, gdy drży Ci głos. I nie dołączaj do tego przeprosin ani „ale jeśli to dla ciebie za dużo, obniżymy to”. Cena podana bez przeprosin jest bardziej szanowana. Cisza po wypowiedzeniu postaci jest niekomfortowa; trzymaj to
Otrzymuj zapłatę z góry
Proszenie o zaliczkę (np. 30-50%) to nie brak zaufania, to profesjonalizm. Chroni Cię także i zobowiązuje. Robią to prawie wszyscy kreatywni profesjonaliści; ty też możesz.
Trzy błędy, które popełniamy, otrzymując zapłatę po raz pierwszy
Oprócz załamania się przy podawaniu liczby, istnieją trzy konkretne błędy, które prawie wszyscy popełniają przy pierwszych zamówieniach. Rozpoznanie ich z wyprzedzeniem chroni przed wpadnięciem w nie.
Błąd 1: rozdawanie „w celu zbudowania portfolio”. Pułapka darmowej pracy w zamian za „widoczność” lub „doświadczenie” rzadko prowadzi do płacenia klientom. Uczy każdego, kto cię zatrudnia, że twoja praca jest bezwartościowa, a ty masz wrażenie, że jest ona bezwartościowa. Jeśli chcesz coś zrobić z miłości do projektu, zrób to; Ale nie myl tego z profesjonalną inwestycją, która prawie nigdy nie daje zwrotu.
Błąd 2: dawanie nieskończonych budżetów. Cytujesz projekt, klient prosi o „tylko jedną zmianę”, a potem kolejną i kolejną, a ty pracujesz trzy razy ciężej za tę samą cenę. Rozwiązaniem jest określenie od początku, co obejmuje Twoja stawka i ile poprawek. To nie sztywność: to przejrzystość chroni obie strony.
Błąd 3: nie pisanie niczego na piśmie. Umowy słowne kończą się nieporozumieniami. Prosty przekaz, który mówi, że zostanie dostarczony, kiedy, za ile i z jakim wyprzedzeniem, pozwala uniknąć 90% konfliktów. Do pierwszego zlecenia nie potrzebujesz skomplikowanej umowy prawnej; Musisz zostawić jasny zapis tego, co zostało uzgodnione.
Wewnętrzna praca równolegle
Praktyczne kroki pomagają, ale jeśli rana nie zostanie wyleczona, wrócisz do oddawania swojej pracy kolejnemu klientowi. Oto nadchodzi poranne strony: Użyj ich, aby napisać bez filtra, co czujesz, gdy myślisz o otrzymaniu zapłaty. Pojawią się odkrywcze sformułowania: „nie zasługuję na to”, „wezmą mnie za złodzieja”, „prawdziwa sztuka się nie sprzedaje”. Widzenie ich spisanych odbiera im moc.
Cameron proponuje także ćwiczenie tzw „liczenie pieniędzy”: Przez chwilę zapisuj wszystkie wydatki i dochody, bez osądzania, po prostu obserwuj. Celem jest wyciągnięcie pieniędzy ze sfery wstydu i dramatu do sfery faktów. Kiedy pieniądze przestają być tematem tabu, ustalanie ceny przestaje być traumą.
Pomocą psychologiczną, która działa zaskakująco dobrze, jest posiadanie pod ręką frazy przy podawaniu ceny. Kiedy nadchodzi rozmowa i czujesz, że Twój głos się trzęsie, wewnętrznie recytując coś prostego, np. „To jest moja praca i taka jest jej cena”, zakotwicza Cię. Nie musisz wyrównywać sylwetki ani jej upiększać; Po prostu powiedz to z naturalnością, z jaką hydraulik mówi ci, ile kosztuje naprawa rury. Nikt nie oczekuje, że profesjonalista przeprosi za otrzymanie wynagrodzenia. Ty też nie musisz tego robić. Samodzielne ćwiczenie danej frazy przed właściwą rozmową znacznie zmniejsza panikę: gdy ciało już raz ją wypowiedziało, drugi raz jest łatwiejszy.
I ostatnia rzecz: Twoja pierwsza cena nie jest ceną na zawsze. To jest punkt wyjścia. Z czasem, dzięki doświadczeniu i pewności siebie będziesz wzrastać. Nikt nie zaczyna od dobrej płacy. Zaczynasz od ładowania czegoś z godnością i poprawiasz się. Dziś nie liczy się idealna sylwetka: to przełamanie tabu ładowania.