Sufjana Stevensa to amerykański muzyk znany z bardzo długich procesów twórczych: multiinstrumentalista, obsesyjny aranżer i autor tekstów, który niestrudzenie pisze na nowo. Jego metoda pokazuje, że ekstremalne wymagania prowadzą do dzieł zapadających w pamięć, ale i paraliżu. Droga artysty proponuje coś przeciwnego: ilość przed jakością, tak aby jakość pojawiała się sama.
Kim jest Sufjana Stevensa i dlaczego jego proces jest interesujący?
Sufjana Stevensa (Detroit, 1975) to jeden z najbardziej wyjątkowych muzyków ostatnich dwóch dekad. Zaczął od barokowych albumów folkowych, zamierzał – pół serio, pół w ramach publicznego żartu – zadedykować album każdemu stanowi w USA, ale porzucił projekt po dwóch wydawnictwach. Powstał wówczas muzyka elektroniczna, chóralna, ścieżki dźwiękowe, kilkutomowy album z kolędami oraz album żałobny nagrany niemal szeptem.
To, co łączy to rozproszenie, to nie styl: to sposób pracy. Stevens nagrywa od lat. Sam gra na wielu instrumentach. Gromadź ujęcia, aranżacje, refreny, wersje alternatywne. A następnie usuń. Ich odrzuty zajmują całe dyski: pozostały materiał Illinois postanowił opublikować oddzielny zbiór wyrzuconych piosenek.
Dla każdego, kto próbuje coś dokończyć – książkę, obraz, pracę magisterską, piosenkę – sprawa Stevensa działa jak lustro. Jest artystą o oczywistym talencie i trudnej relacji z punktem końcowym. I właśnie z tego powodu jest to dobre miejsce do szukania perfekcjonizm stał się wrogiem.
Obsesja jako metoda: co dokładnie robi
Proces Stevensa ma trzy rozpoznawalne cechy. Pierwsza to całkowita kontrola: tam, gdzie inni dzwonią do zespołu, on nagrywa utwory jeden po drugim. Banjo, fortepian, instrumenty dęte, chóry. Zaletą jest niepowtarzalna sygnatura dźwiękowa. Wadą jest to, że w pomieszczeniu nie ma nikogo, kto mógłby coś powiedzieć to wszystko.
Drugą cechą jest akumulacja. Stevens nie pisze piosenki i nie nagrywa jej: pisze piętnaście wersji tego samego pomysłu i pozwala im współistnieć, aż któraś zwycięży. Ta metoda nadmiaru generuje ustalenia, których zamknięty plan nigdy by nie przyniósł, ale generuje także archiwum niedokończonego materiału, które ma wagę.
Trzecim są wątpliwości społeczne. Stevens otwarcie mówił o tym, jak bolesne było nagranie albumu, który napisał po śmierci matki, Carrie i Lowella. Zaczął opisywać ten proces bardzo ostrymi słowami i po latach dokonywać przeglądu swojego związku z tym materiałem. Nie jest artystą, który tworzy wygodną epopeję ze swojej twórczości.
W tym miejscu należy się ostrzeżenie. Popkultura idealizuje udręczonego artystę. Stevens nikomu nie poleca swojej metody; To jest po prostu Twoje. Mylenie cierpienia z głębią to jeden z najkosztowniejszych błędów, jakie może popełnić początkujący twórca.
Co Julii Cameron powiedziałaby o tym procesie
Julii Cameron, autorka Droga artysty, zbudował swoją metodę niemal jako antidotum na ten profil. Jego główną tezą jest to, że blokada nie wynika z braku talentu, ale z nadmiaru osądu: cenzor wewnętrzny która ocenia każde zdanie w trakcie jego pisania i ostatecznie uniemożliwia zapisanie czegokolwiek.
The poranne strony — trzy strony ręcznie, każdego ranka, bez ponownego czytania — istnieją po to, by dezaktywować tę cenzora. Nie są dobrym pismem. Nie udają, że tak jest. Są wysypiskiem skarg, list, szumu myślowego i zdarzeń. Ich funkcją jest właśnie to, że nie mają znaczenia: ponieważ nie mają znaczenia, można je pisać bez obaw.
Cameron upiera się przy sformułowaniu, które dla perfekcjonisty brzmi jak herezja: ilość, nie jakość. Pisz dużo i źle, a jakość pojawi się przez akumulację i przez przypadek. Stevens postępuje odwrotnie: stawia na jakość, dopóki ilość go nie zmiażdży. Obydwa wytwarzają pracę; Jedna z dwóch ścieżek pozostawia mniej zwłok emocjonalnych.
Nie oznacza to, że Cameron gardzi rygorem. Oznacza to, że porządkuje fazy: najpierw jest tworzony, potem oceniany. Błędem perfekcjonisty jest robienie obu rzeczy jednocześnie, a przewidywalny rezultat nie jest dobry.
Multiinstrumentalista, czyli cena braku delegowania
Istnieje techniczny szczegół procesu Stevensa, który ma podłoże psychologiczne. Kiedy muzyk gra na wszystkich instrumentach, eliminuje to tarcie innych opinii. Nikt nie omawia ustaleń, nikt nie proponuje niewygodnej alternatywy, nikt się nie nudzi czekając na ujęcie numer czterdziesty.
Cameron poświęca znaczną część swojej metody przeciwieństwu: otaczaniu się. Porozmawiaj o szaleńcy, ci ludzie, którzy pochłaniają Twoją twórczą energię, ale jednocześnie upierają się, że jest to konieczne twórcze przyjaźnie że trzymają. Tworzenie w całkowitej samotności jest możliwe; Podtrzymywanie kariery twórczej w absolutnej samotności jest znacznie rzadsze.
W przypadku Carrie i Lowellalokaut został złamany, gdy Stevens przekazał część produkcji innemu muzykowi. Ktoś z zewnątrz podjął decyzje, których on nie mógł już podjąć. To scena, która powtarza się w wielu biografiach twórczych: rzadko kiedy autor podaje punkt końcowy.
Jeśli utkniesz w projekcie, którego nie zamknąłeś od lat, przydatne pytanie nie jest czego brakuje, ale Komu mogę dać pozwolenie na powiedzenie mi, że to już koniec?.
Smutek, najtrudniejszy surowiec
Stevens napisał swój najbardziej znany album po śmierci matki, z którą miał sporadyczne i skomplikowane relacje. Rezultatem jest album niewygodnej nagości, nagrany częściowo przy minimalnych środkach, bez bujnej orkiestracji ich poprzednich dzieł.
Metoda Camerona ma coś do powiedzenia na ten temat. Poranne strony często służą do przepracowania straty, zanim zamieni się ją w pracę: to prywatna przestrzeń, w której żałoba nie musi być ładna ani mieć formy. Dopiero później, gdy materiał się zdekantował, pojawia się utwór nadający się do publikacji. O tym procesie pisaliśmy w blokada twórcza i smutek i w poranne strony do przepracowania traumy.
Różnica między pisaniem o ból i pisanie od wewnątrz bólu to różnica w czasie. Stevensowi zajęło to lata. Wielu artystów publikuje zbyt wcześnie i później odkrywa, że utrwalili w kamieniu tymczasową wersję własnej rany.
Uwaga: używanie stworzenia jako jedynego kanału żałoby ma swoje ograniczenia. Cameron, która sama wracała do zdrowia po latach alkoholizmu, nigdy nie przedstawiała swojej metody jako substytutu terapii. Jeśli ból Cię przytłacza, strona nie wystarczy i nie ma nic twórczego niepowodzenia w proszeniu o pomoc.
Pięć praktycznych lekcji ze sprawy Stevensa
Po pierwsze: oddzielić fazy. Tworzenie i edytowanie to dwie różne prace o dwóch niezgodnych stanach psychicznych. Zanim podejmiesz decyzję, czy warto, napisz całą piosenkę.
Po drugie: wyznacz termin zewnętrzny. Termin zależny od Twojego zadowolenia nie jest terminem. Koncert, randka z prasą, obietnica złożona komuś: to wszystko.
Po trzecie: zaakceptuj odrzucanie jako część pracy. Stevens wypuścił swoje resztki i okazały się dobrym albumem. To, co nie wchodzi do dzieła, nie jest stracone; To koszt eksploracji.
Cztery: Zrób poranne strony przed dotknięciem projektu. Niepokój związany z pracą wyładowuje się w notatniku, a nie w pracy. To różnica pomiędzy wejściem do studia czystym, a wejściem obciążonym.
Pięć: Poszukaj ucha zewnętrznego. Nie krytyk, ale ktoś, kto ma pozwolenie na wypowiadanie się to wszystko. Jeśli pracujesz sam, zezwolenie to musi zostać utworzone celowo.
Żadna z tych pięciu lekcji nie zmieni nikogo w Sufjana Stevensa. Jedyne, co robią, to unikanie ciemnej strony swojego talentu: pracy, która nigdy nie wychodzi na światło dzienne, ponieważ nigdy nie jest gotowa.
Czy można być rygorystycznym, nie będąc perfekcjonistą?
Tak, a rozróżnienie jest konkretne. Rygor pyta: czy to jest dobrze zrobione?. Perfekcjonizm pyta: Czy mi wystarczy?. Pierwsze pytanie ma odpowiedź i jest wyczerpane. Drugi nie reaguje i żywi się sobą.
Cameron ujął to w zapadający w pamięć sposób: perfekcjonizm nie polega na poszukiwaniu tego, co najlepsze, ale na dążeniu do tego, co w nas najgorsze, tej części, która mówi nam, że nigdy nie dorastamy. Dlatego lekarstwem nie jest starać się bardziej, ale celowo i przez chwilę każdego ranka pisać gorzej.
Sprawa Sufjana Stevensa jest cenna, bo nie jest bajką moralną. Jej żądania zaowocowały dziełami, które bez niej nie istniałyby. Ale przyniosło także lata milczenia, porzucone projekty i publiczną relację z twórczego cierpienia. Można podziwiać to pierwsze, nie pragnąc tego drugiego.
Jeśli chcesz sprawdzić, jak to wszystko ma się do konkretnej praktyki muzycznej, zajrzyj do postu dalej Ścieżka Artysty dla śpiewaków i to z cytaty artystów dla muzyków Idee te wprowadzane są do codziennej rutyny prób i studiów.